Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 kwietnia 2019

Trawa i Kamienie vs. Metoda Świerca

Kupiłem sobie przed maratonem dwie książki. Chciałem je przeczytać w okresie bezpośrednich przygotowań, kiedy balans treningu i regeneracji zmienia się na korzyść tego drugiego. (btw regeneracja przy trójce dzieci? jestem ciekaw tej definicji...). Miałem mieć trochę więcej czasu. Ale czy go miałem - nie wiem. Księgarnia dała ciała i książki zamówione w niedzielę odebrałem w piątek wieczorem z paczkomatu...



Te książki to:
  • Bieganie na weganie - Gniewomira Skrzysińskiego
  • Czas na ultra - Marcina Świerca

Obie pozycje przeczytałem już po maratonie, a skoro to zrobiłem, to podzielę się kilkoma zdaniami przemyśleń.

niedziela, 24 lutego 2019

Jak bardzo tego chcesz?

Słuchajcie, czytam od rana fascynującą książkę. Jak bardzo tego chcesz? - psychobiologiczny model zwyciężania. Kupiłem ją jeszcze przed Świętami, ale trochę przeleżała. Dziś nie mogę się od niej oderwać i jestem bliski pewności, że do wieczora pęknie cała.



To jest jedna z najbardziej fascynujących książek o sporcie jaką czytałem. Napisana jest dokładnie tak jak lubię:

  • każdy rozdział można czytać jak osobny byt,
  • każdy rozdział zawiera główną opowieść, studium przypadku dotyczące biegania, triathlonu, kolarstwa czy wioślarstwa,
  • część z tych opowieści dotyczy sytuacji których w swoim życiu kibica byłem świadkiem, czyli rywalizację na Tour de France, Igrzyska Olimpijskie czy chociażby sceny z Ironmana z Kona, które z innych książek znam na tyle, jakbym tam był,
  • każda główna opowieść zawiera kolejnych 10 mniejszych dygresji,
  • do każdej z nich są dołączone dygresje dotyczące naukowych badań nad danym aspektem sportu i dążeniu do zwyciężania,
  • książka jest napisana niezwykle lekko ale zarazem konkretnie.

piątek, 5 października 2018

Północ - Scott Jurek

"Na nagranie pierwszej płyty masz całe życie, 
ale na drugą zazwyczaj pół roku

W swojej pierwszej książce Scott Jurek opisał całe swoje życie. Jedz i Biegaj to pozycja kultowa. Dla literatury biegowej jest tym samym czym debiut The Doors dla muzyki. Scott Jurek otworzył drzwi percepcji. Parafrazując Williama Blake'a - dzięki niemu każda rzecz zaczęła jawić się taka jaką naprawdę jest - nieskończoną.  You know that it would be untrue, You know that I would be a liar , If I was to say to you, Girl, we couldn't get much higher. Scott Jurek jest hippisem biegania tak samo jak Jim Morrison był poetą muzyki w 1967 roku. 


Napisanie drugiej książki, która będzie równie udana jest o wiele trudniejsze. Biorąc pod uwagę, że swoje życie już opisałeś, masz do wyboru albo zrobić piwot w stylu Davida Bowie, albo przeżyć przygodę wartą tyle co całe dotychczasowe doświadczenia, albo po prostu dojrzeć wraz ze swoim czytelnikiem... 

Scott Jurek zrobił każdy z tych ruchów jednocześnie.

czwartek, 19 lipca 2018

Powięź bez tajemnic


Galaktyka przysłała mi kilka tygodni temu książkę. Inną niż te, do których przywykłem. Nie ma tutaj historii upadku i wzlotu, nie jest to książka, która przyczepia do naszych pleców husarskie skrzydła, daje motywacyjnego kopa i wyrzuca na podwórko aby biec przed siebie jak Rich Roll, Dean Karnazes, Shane Niemeyer czy legendarny Scott Jurek. Ta książka dużo bardziej przypomina mi pozycję, którą lata temu podebrałem z półki mojej siostry, wtedy jeszcze studentki medycyny. Mam na myśli Stulecie Chirurgów - Jürgena Thorwalda. Powięź bez tajemnic jest jakby kolejnym rozdziałem tej zbeletryzowanej historii odkryć medycznych XIX wieku. Tyle, że dopisanym w XXI wieku i dotyczącym organu, który dopiero niedawno został uznany właśnie za organ.

niedziela, 4 marca 2018

"Najlepszy. Gdy słabośc staje się siłą."

O czym jest książka "Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą" zakładam, że każdy wie. O Jurku Górskim, narkomanie, który po 14 latach tułaczki przez hippisowskie meliny, szpitale psychiatryczne i więzienia trafił do MONARU, tam znalazł nowy nałóg - sport. Ten nałóg doprowadził bohatera to zwycięstwa w mistrzostwach świata w podwójnym ironmanie.


Pół roku temu ze względu na towarzyszący książce film (którego jeszcze nie widziałem) o Jurku Górskim było głośno na tyle, że założyłem, że każdy kto czyta tego bloga miał 1000 okazji aby poznać, przynajmniej powierzchownie, szczegóły jego życiorysu. Ja filmu jeszcze nie widziałem (permanentny brak okazji aby pójść do kina) i pewnie zobaczę dopiero jak trafi na VOD, albo będzie miał premierę w TV. Książkę za to kupiłem zaraz po premierze. Przez 2 miesiące nosiłem ją w torbie szukając okazji aby zacząć. Potem przekładałem z miejsca na miejsce, z półki na półkę, a z każdym tygodniem kiedy na różnych portalach i blogach czytałem kolejne recenzje książki czy relacji ze spotkań z Jurkiem Górskim, coraz bardziej dochodziłem do wniosku, że znam już tę książkę bez czytania ani jednej strony.


niedziela, 26 listopada 2017

Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci.

Tydzień temu robiąc tygodniowe zakupy w Lidlu wpadła mi w rękę ta książka. Swoją drogą to jest całkiem ciekawy znak czasów, że byłem tego samego dnia w EMPIKU i przeglądając książki czułem się jak frajer patrząc na ceny i mając jedną myśl w głowie: w necie wszystko taniej. Ostatecznie kupiłem tam tylko kątomierz dla córki :) zaś literaturę nabyłem gdzieś między ziemniakami a jogurtem. Zachęciły mnie dwie rzeczy:
  • 29,90 zł,
  • oraz to, że lubię czytać o górach.

Ale tak naprawdę nie za bardzo lubię jeździć w góry. Mówię poważnie. Nigdy jakoś szczególnie mnie to nie kręciło, ani jak byłem harcerzem i z całą drużyną regularnie kilka razy na rok jeździliśmy na wymianę do Nowego Sącza i stamtąd złaziliśmy całą okolicę. Ani nie kręcą mnie jakoś szczególnie biegi górskie, choć trzeba jeździć na południe dlatego, że te najciekawsze biegi po prostu tam są. A tak naprawdę totalnie ostatnią rzeczą o jakiej marzę, kiedy będę miał ochotę rzucić wszystko to Bieszczady.

piątek, 4 sierpnia 2017

Vegenerata sposób na zdrowie

Stojąc w empiku, gdzie wybrałem się z samego rana (najwcześniej otwarty empik - godzina 8-ma obok dworca PKP) aby kupić kartkę z życzeniami ślubnymi (dla szwagra) i urodzinowymi (dla córki) czułem cały czas dziwną obecność kogoś jeszcze... Kilka razy odwracałem się i widziałem jedynie panią kupującą poranną prasę oraz jakiegoś fana winyli, który przyszedł tam z samego rana (pewnie przez noc skończyły mu się winyle i przyszedł na głodzie po jakiegoś Davisa)... W końcu przyszła moja kolej przy kasie. Pani zapytała się, czy poza kartkami coś jeszcze podać... Zawahałem się, choć wiedziałem, że coś jeszcze powinienem kupić... Niepewną ręką zbliżyłem kartę do czytnika, odebrałem rachunek odwróciłem się na pięcie i.... NAGLE...


... stanąłem jak wryty! Znieruchomiałem na kilkanaście sekund jakby spojrzał na mnie sam bazyliszek. Spod gigantycznej papryczki chili wpatrywał się we mnie... Vegenerat Biegowy czyli Przemek Ignaszewski i jego książka - Vegenerata sposób na zdrowie.

Nie mogłem dłużej znieść tego spojrzenia. Chwyciłem książkę, zrobiłem zwrot w tył do kasy i chwilę później wyszedłem z empiku z Przemkiem pod pachą.

piątek, 31 marca 2017

"Wytrwać w biegu" - Ryszard Kałaczyński


Byłem tam!!! - chciałbym krzyknąć.

Byłem tam, pamiętam bele słomy ustawione na starcie, atmosferę budy, która kiedyś była sklepem spożywczym, ale Rysiu zamienił ją w biuro zawodów projektu 366 maratonów w 366 dni. Pamiętam jak mróz telepał całym ciałem po wyjściu z ciepłego wnętrza, a także jak przytruchtałem do mety na granicy udaru słonecznego i Rysiu polewał mi nogi zimną wodą... Nawet jeżeli ktoś jeszcze powtórzy wyczyn Rysia, to nie wierzę, że będzie w tym tyle hippisowskiego ducha, co przez kolejne 366 dni w Wituni począwszy od 15 sierpnia 2014 roku.

środa, 22 marca 2017

"Co nas nie zabije" - Scott Carney

Słuchajcie, naprawdę ciekawą książkę czytam. Na okładce widzimy człowieka opierającego się na muskularnych ramionach nad lodowym przeręblem. W podtytule mamy "Jak zimno i ćwiczenia oddechowe pomagają w odzyskaniu odporności oraz utraconej siły ewolucyjnej". Brzmi trochę njuejdżowo, prawda?


Byłem bliski nieprzeczytania tej książki. Na szczęście były obrazki, więc je sobie przejrzałem. Na jednym z nich były dwie myszy - gruba i chuda. Zatrzymałem się na chwilę w kartkowaniu książki i zacząłem zgłębiać opis tej fotografii.

Myszy są genetycznie identyczne, eksperyment trwał kilkanaście dni. Tej z lewej podano hormon stymulujący wydzielanie się brunatnego tłuszczu, tej z prawej nic. Kiedy po 20 dniach sprawdzono wytrzymałość na chłód i włożono je do zimnego pomieszczenia, grubcia po kilku godzinach zapadła w hipotermię, zaś ta chudsza przez kilkanaście godzin żwawo pląsała niewzruszona zimnem.

czwartek, 21 lipca 2016

Rzeźnik - historia kultowego biegu

Nigdy nie biegłem Rzeźnika. Próbowałem dostać się raz. W 2014 roku, czyli wtedy kiedy totalnie stanęły serwery. Siedziałem przy komputerze z zegarkiem w ręku i klawiszem F5 pod wskazującym palcem, i wydawało mi się, że wysyłając formularz z ciągu pierwszych kilku sekund poprzez wykonanie przetrenowanych wcześniej operacji Ctrl-C Ctrl-V zamiast wpisywać imiona i nazwiska, wydawało mi się, że to wystarczy aby tam się znaleźć. Nie wystarczyło. W losowaniu też nie uśmiechnęło się szczęście. W kolejnych latach droga stała się jeszcze bardziej skomplikowana, bo premiowała tych, którzy biorą udział w innych biegach organizowanych przez OTK Rzeźnik.

Znam więc ten bieg wyłącznie z opowieści oraz relacji na blogach. Ale mój wpis NIE JEST o biegu. Mój wpis jest o książce: Rzeźnik. Historia kultowego biegu.


niedziela, 15 listopada 2015

Shane Niemeyer - Sztuka cierpienia


Ta książka utwierdza mnie w przekonaniu, że każdy sportowiec, który doprowadza swoje ciało do granicy możliwości ma lub miał nierówno pod sufitem. Często też niesie na barkach mroczną historię.

Shane Niemeyer nie jest wybitnym sportowcem. Jego największe osiągnięcia to kilkukrotny udział w Ironmanie w Kona. Oczywiście uzyskanie kwalifikacji dla amatora to nie jest bułka z masłem. Tym bardziej jeżeli ten amator rozpoczynał w wieku 30 lat  jako narkoman, alkoholik i skazany przestępca, urwany z więziennego stryczka. Dosłownie urwany.

niedziela, 6 września 2015

"50 maratonów w 50 dni" - recenzja


Jeżeli mielibyśmy opisać Deana jednym zdaniem pewnie powiedzielibyśmy: "To ten, co zamawiał sobie pizze w trakcie biegu". Taką właśnie sceną rozpoczyna się jego pierwsza książka - Ultramaratończyk.  Dwa lata temu przeczytałem ją jednym tchem. Była napisana lekkim językiem, świetnie przetłumaczona, praktycznie strona po stronie płynęło się z Deanem pochłaniając kolejne kilometry jego ultradystansów. Zapamiętałem go jako sympatycznego gościa, który co prawda nie wygrywał tylu biegów co chociażby Scott Jurek oraz z tuzin innych biegaczy, którzy nigdy nie napisali o swoim życiu książki. Ale potrafił znacznie lepiej niż inni się sprzedać. Może nie tylko siebie - ale całą dyscyplinę jaką reprezentuje. Śmiałem się nie jeden raz z Dominikiem, że skoro nie jesteśmy dość dobrzy w klasycznym bieganiu, trzeba wymyślić coś na tzw "karnazesa"  czyli np. stworzyć kategorię facetów w wieku 35-40 lat w żółtych skarpetkach z Lidla biegających w niedzielny poranek dookoła jeziora Otomińskiego. I oczywiście wygrać tę kategorię! :)

poniedziałek, 18 maja 2015

"Szczęśliwi Biegają Ultra" - recenzja

Nie śledziłem zapowiedzi tej książki. Nie zapisałem się w przedsprzedaży. Nie miałem nawet wielkiej ochoty jej kupować, bo patrząc na okładkę i czytając krótkie opisy na stronie wydawnictwa wydawała się po prostu emocjonalnym zapisem dwojga ludzi, którzy biegają po górach. Ot takie spojrzenie na ultra oczami innych. Coś jednak pchnęło mnie do jej zakupu w dniu premiery i już dzień później odebrałem przesyłkę w paczkomacie.

Myliłem się jednak baaardzo. A z każdą kolejną kartką oczy otwierały mi się z coraz większym niedowierzaniem, że na naszym polskim podwórku powstała książka tak GENIALNA, zaskakująca, napisana świetnym językiem i przede wszystkim szczegółowo opisująca tyle aspektów biegów górskich. Jestem oszołomiony taką mnogością wartościowych dygresji ciągnących się meandrami kolejnych stron.

To nie jest - jak można domniemywać ze streszczenia - historia dwojga ludzi, którzy postawili pasję ponad dom i kredyt by biegać 100 km w ciągu jednego dnia. To jest coś znacznie więcej. Magda i Krzysztof nie poszli na łatwiznę i pisząc tę książkę nie skorzystali z kuszącego i łatwego wyjścia na pierwszy plan i pisania wyłącznie o sobie. Choć ich historia jest tak barwna i tak ciekawa, że z pewnością i taka książka mogłaby też powstać. Jednak ich losy stały się wyłącznie klamrą do pokazania nam czegoś znacznie więcej. We wszystkich znanych mi książkach o bieganiu praktycznie tylko Christopher McDougall w Urodzonych Biegaczach potrafił usunąć się na dalszy plan i opisać historię poszukiwań Caballo Blanco będącą jednocześnie bardzo szeroką opowieścią o świecie ultra i jego bohaterach. Magda i Krzysztof zrobili to samo. I zrobili to także w wymiarze międzynarodowym.

wtorek, 16 grudnia 2014

Książki o bieganiu - część 2


Wczoraj podzieliłem się moimi wrażeniami z pierwszych pięciu książek o bieganiu jakie przeczytałem. Dziś kilka kolejnych pozycji.

Rich Roll - Ukryta Siła

Po pierwszych kilku książkach ruszyłem na hurtowe zakupy i za jednym zamówieniem przyszły do mnie biografie Chrissie Wellington, Richa Rolla i Deana Karnazesa. Jako pierwszą z nich przytuliłem do poduszki Ukrytą Siłę. Czytając ją chwilami miałem łzy w oczach. To nie jest dla mnie zwyczajna historia. To opowieść o człowieku, który był na podobnym zakręcie i w podobnym wieku jak ja. Ta kropla potu, która spłynęła z jego czoła idąc po schodach na piętro aby zobaczyć śpiące córki jest dla mnie głównym symbolem przemiany. Może właśnie dlatego, że sam podobnie jak Rich mam dwie córki i tak samo jak on byłem na równi pochyłej do zawału i innych ciężkich chorób związanych ze złą dietą i brakiem ruchu. Podobnie jak on dotarło do mnie, że po prostu mogę nie dożyć do ich ślubu, że mogę nie zobaczyć wnuków. To jest właśnie moja największa motywacja.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Książki o bieganiu - część 1


Kilka dni temu podobny artykuł pojawił się na portalu Radia Gdańsk. O książkach, które biegacze polecają innym biegaczom pod choinkę. Zostałem poproszony o swój typ i w paru zdaniach opisałem Ukrytą Siłę - Richa Rolla.

Tamto pytanie o wybranie swojej ulubionej książki o bieganiu sprawiło, że przetoczyłem w myślach wszystkie pozycje jakie przeczytałem przez ostatnie 2 lata w tym temacie. Z każdą z nich mam pewne wspomnienie i każda z nich stanowiła pewien element układanki w moich biegowych doświadczeniach. Opiszę w kilku zdaniach każdą z nich, ale nie streszczeniem, które można znaleźć bez problemu w każdej księgarni internetowej, a tym, co ta książka mi dała.

piątek, 24 stycznia 2014

Przeczytać i nie umrzeć

Wszystko wskazuje na to, że właśnie zaliczam swój pierwszy tydzień od roku kiedy nie przebiegnę ani jednego kilometra. I na nieszczęście akurat w takim tygodniu kiedy mam niebywale dużo czasu (jak na męża, ojca i przede wszystkim pracownika samozatrudnionego). Niestety jakaś mało istotna bakteria przywleczona przez dzieci z przedszkola, o której zapomniały w ciągu dwóch dni - u mnie sieje zniszczenie. Trudno. Przynajmniej sobie poczytam. 

Ale... jest jedno ale. Każdy biegacz bardzo nie lubi nie osiągać założonych celów. Nie po to szlifujemy charaktery biegając po kałużach i błocie, w wichurach i śnieżycach aby przerywać bieg w połowie. Tak samo jest z książkami. Nie potrafię nie przeczytać do końca rozpoczętej książki. Tym bardziej kiedy 70% dystansu mam już za sobą...

Ale pora powiedzieć prawdę. Biec albo Umrzeć Kiliana Jorneta jest meeeega nudne. Ta książka to dziennik emocji harcerza, który kocha biegać po górach pisany po niezłym kwasie. A jest to przecież historia człowieka, którego biografia - patrząc tylko na fakty - mogłaby stanowić podstawę do wciągającej opowieści. Ale Kilian w tym przypadku miał złych doradców. Nikt nie powiedział mu, że tworzy gniota, którego nie da się czytać. Kilian - albo zatrudnij pisarza, albo zmień dilera. 

Na początku miałem nadzieję, że książka rozkręci się jak Bez Ograniczeń Chrissie Wellington, która także trochę przynudzała na początku, ale po 50 stronach resztę czytało się jednym tchem. Nie liczyłem także, że dostanę kolejny Da Vinci Code biegania - arcydzieło: Urodzonych Biegaczy. Oczekiwałem jednak, że będzie to ciekawy dokument podobny do historii Deana Karnazesa, Scotta Jurka czy Richa Rolla. Ale nie jest. Nie wierzę, że na ostatnich kilkudziesięciu stronach coś jeszcze się zmieni. Odkładam ją na półkę. Może kiedyś, kiedy będzie trapić mnie bezsenność wrócę do niej. Teraz czas na 14 minut Alberto Salazara.

wtorek, 14 stycznia 2014

Podsumowanie roku 2013 - częśc 5: Najlepsza książka

Może to nie będzie popularne, co napiszę, ale przez ostatnie 20 lat praktycznie nie czytałem książek. Kiedyś oczywiście, jak każdy pilny uczeń wygrywałem konkursy organizowane przez szkolną bibliotekę, kto przeczyta najwięcej. Ale potem było już słabiej. Internet i Discovery zastąpiło mi książki. Kiedy zacząłem biegać wpadła mi przed oczy O czym mówię kiedy mówię o bieganiu. Przeczytałem w jeden wieczór. Potem przebrnąłem dookoła świata z Piotrem Kuryło. Potem spotkanie z Dominikiem, pierwsza wymianka, i poszło z górki. Ponieważ w 2013 roku stworzył się rynek na bieganie, tym samym stworzył się rynek na książki o bieganiu. A wydawnictwo Galaktyka co kilka miesięcy dorzucało mi kolejne pozycje do listy...

Miejsce 1 - Ukryta Siła - Rich Roll

Pod koniec sierpnia biegliśmy z Michałem dookoła Wdzydz. "A czytałeś książkę.... ten nooo.... ten...." - zapytał Michał. No i nie przypomniał sobie. Przyznam, że zapomniałem o tej krótkiej wymianie informacji. Ale wieczorem dostałem od Michała SMSa o treści. "książka to ukryta siła rich roll". Naprawdę dłuuugo kojarzyłem o co mu chodziło. Że co? Że książka to ukryta siła?

Ale skojarzyłem. Kupiłem. Wystarczyło, że przeczytałem ten opis, stwierdziłem, że to jest książka nie tyle dla mnie, ale o mnie.

"Osiem stopni schodów do pokonania… Takiemu wyzwaniu musiał stawić czoło Rich Roll w przeddzień swoich czterdziestych urodzin. Dwadzieścia kilogramów nadwagi skutecznie utrudniało podjęcie jakiegokolwiek wysiłku. [...] 
Zawał serca… Tak można by zakończyć kilka zdań o życiu Richa Rolla, gdyby nie fakt, że wstrząśnięty niewydolnością swojego organizmu, postanowił oszukać kostuchę i pójść inną drogą. 

Moja motywacja przyszła do mnie rok wcześniej, można powiedzieć dokładnie rok wcześniej, stałem wtedy tak samo jak Rich Roll nad przepaścią. 129,8 kg to nie przelewki. Tak samo jak Rich Roll postanowiłem dożyć w zdrowiu do ślubu moich córek. Ta książka wymaga ode mnie osobnej recenzji. Może kiedyś się na nią zdobędę. Ale wiem, że jeżeli kiedykolwiek stracę motywację, do czegokolwiek co jest ważne w życiu, wrócę właśnie do Ukrytej Siły.

wtorek, 12 listopada 2013

Dean Karnazes - Ultramaratończyk


Galaktyka powiększa swoją półkę wydawnictw biegowych proporcjonalnie do wzrostu zainteresowania amatorskim bieganiem w Polsce. Ledwie dotrzymuję im tempa. Na parapecie w sypialni leżą nietknięte Dogonić Kenijczyków oraz 14 minut. A ja własnie skończyłem Ultramaratończyka - biografię Deana Karnazesa.