Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łemkowyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łemkowyna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 stycznia 2018

Meandry zapisów na Łemkowynę 2018

Mój ulubiony bieg, czyli Łemkowyna Ultra Trail otworzył dziś swoje listy zapisów. W tym roku jest trochę inaczej. Nie ma już opcji "kto pierwszy ten lepszy". Tym razem, jeżeli listy zapełnią się w ciągu 4 dni (a raczej przepełnią) będzie potrzebne losowanie. Do dyspozycji jest 2150 miejsc na pięciu dystansach: 150 km, 100 km, 70 km, 48 km i 30 km. W momencie kiedy to piszę na premierowym dystansie 100 km jest już przekroczony limit i o ile wszyscy wpłacą kasę - będzie losowanie. Na klasycznej 70-tce pewnie do rana limit też zostanie przekroczony.


No ale nie ma się czemu dziwić. Ten bieg pracował na swoją reputację od samego początku, od pierwszej edycji, a nawet wcześniej - robiąc doskonałą robotę podczas Maratonu Wigry. Biegłem tutaj trzy razy. W 2014 roku (70 km - odważyłem się stanąć i na starcie i na mecie), w 2015 roku (150 km - także odważyłem się stanąć i na starcie i na mecie) oraz w 2017 roku (tym razem odwagi starczyło mi tylko aby stanąć na starcie).

Jak czuję się dziś kiedy zapisy oglądam wyłącznie z punktu widzenia obserwatora?

wtorek, 17 października 2017

Łemkowyna Ultra Trail 70 - Fin de siècle

Ten wpis ułożył się mojej głowie gdzieś tak w połowie drogi między Puławami Górnymi a Przybyszowem. Mniej więcej wtedy uświadomiłem sobie, że nie zdążę na 17:15 na przedostatni punkt zlokalizowany 13 km przed metą. Szkoda, bo przez więcej niż połowę trasy naprawdę wierzyłem, że łącząc ze sobą marsz i trucht dam radę zmieścić się w limicie i dotrzeć przed 20-stą na metę w Komańczy. To miała być fajna klamra. Trzy lata temu właśnie tutaj debiutowałem w biegu górskim. I tutaj chciałem (przynajmniej na jakiś czas) zakończyć moje "bieganie" w oficjalnych imprezach. Gdyby stało się tak, jak sobie to wizualizowałem, czyli wbiegając na metę o 19:59 na minutę przed końcem czasu - byłbym spełniony... I przez większość biegu na to się zanosiło, w Iwoniczu miałem 45 minut zapasu do limitu. W Puławach zapas spadł do pół godziny. Miał wystarczyć do mety, ale na podejściu na Skibce, które i w 2014 i w 2015 zapamiętałem jako stosunkowo łatwe po prostu mnie zatrzymało i ostatnie 10 minut zapasu, które miałem wyliczone w głowie oddaliło się jak plecy Maćka Więcka biegnącego ŁUT150, który właśnie mnie wyprzedził.

sobota, 10 czerwca 2017

Historia trzech koszulek

Parę tygodni temu Krzysiek Gajdziński, czyli człowiek, dzięki któremu kręci się Łemkowyna Ultra Trail i Maraton Wigry poprosił mnie abym powiedział parę słów na Łemko on Tour w Gdańsku. Jak wiadomo, Krzyśkowi się nie odmawia :) 


Spotkaliśmy się dziś w Hotelu Szydłowski. Na spotkanie mimo niesprzyjającego terminu (piątek wieczór, Rzeźnik, Szczecin-Kołobrzeg, Bieg Świętojański) przyszło kilkanaście osób, aby posłuchać o tym "innym niż wszystkie" biegu. Cytując z pamięci słowa z prezentacji Krzyśka: "Innym dlatego, że nie chcemy, aby był to po prostu kolejny bieg przez góry, który po czasie zleje się z kilkunastoma podobnymi biegami. Chcemy aby ludzie zapamiętali go jako TEN bieg.". Ja od samego początku jestem o to spokojny. Krzysiek i jego ekipa cały czas się rozwijają. Jako dowód nieustannego rozwoju niech posłuży przykład trzech koszulek jakie zdobywałem na trzech kolejny biegach organizowanych przez ekipę "Łemko". O tym właśnie dziś mówiłem we wstępie mojej prezentacji:

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Hello Łemko :) see you in October!

Bałem się tych zapisów cholernie. Żyję z traumą Rzeźnika 2014, który miał być moim celem na pierwsze ultra. To był TEN pierwszy Rzeźnik, kiedy nie wystarczyło być o umówionej porze przy komputerze i spokojnie wpisać dane. Wtedy serwery stanęły, poszedł dym, a jak opadł było po zapisach...


Bałem się, że dziś będzie podobnie. Dziś, czyli w dniu zapisów na IV edycję Łemkowyna Ultra Trail. W końcu mieszkam w Gdańsku, a stąd nawet światłowodem do Krosna jest jakieś 700 km. Bałem się, że rosnąca geometrycznie reputacja biegu sprawi, że w ciągu kilku sekund będzie po zapisach. Przygotowałem się perfekcyjnie. W notatniku miałem wcześniej przygotowane swoje dane aby nie pisać, ale operować wyłącznie klawiszami Ctrl-C Ctrl-V... No i w końcu nastał 12 grudnia 2016 godzina 19:00... Trenowałem do tego momentu od 12 stycznia 2014... Szybkie palce poszły w ruch i JUŻ! Klikam wyślij i jestem!! Dwunasty na liście!!

środa, 19 października 2016

Jak w trzy lata zrobić kultowy bieg?

Za dwa dni rozpoczyna się III edycja Łemkowyny Ultra Trail. Biegacze będą pokonywali trasę z Krynicy do Komańczy we wszystkich możliwych wariantach. Od 30 do 150 km. A mi jest trochę smutno, bo pierwszy raz w dość krótkiej historii biegu mnie tam nie będzie. Na 150-tkę ciężko będzie mnie jeszcze raz namówić, ale taką 70-tkę z Chyrowej do Komańczy to pobiegłbym naprawdę z przyjemnością... może ma ktoś pakiet do odsprzedania? :D


Na forach ultraunnigowych oraz wśród połowy moich znajomych-biegaczy na FB - Łemkowyna jest absolutnie najgorętszym tematem ostatnich tygodni. Każdy: trenuje do Łemkowyny, radzi jaki sprzęt dokupić na Łemkowynę, pyta się o przejazdy do Krynicy/Krosna, szuka tam noclegów, sprawdza pogodę nad Beskidami... Żaden inny bieg w ciągu ostatniego roku nie wywołał takiego zamieszania i takiego wodospadu informacji w social mediach. No może "afera rzeźnicka" miała swoje gorące pięć minut...

Dlaczego nazywam ten bieg kultowym?

czwartek, 7 kwietnia 2016

Ultrawyprawy - historie prawdziwe - ŁUT150


Bieganie ultra to dziwne hobby. Jest oczywiście grupa osób, które traktują temat na poważnie i dla nich nie zjedzenie makaronu na 7 poprzedzających bieg wieczorów to droga to porażki. Dla mnie droga to porażki jest trochę bardziej kręta, bo dla mnie sukcesem jest ukończenie biegu w limicie. Co nie znaczy, że taką drogą nie kroczę.

Od pół roku rozmawiam z chłopakami, czy mogę opisać to co wydarzyło się dzień przed startem w biegu sezonu, a także biegu życia, czyli Łemkowyna Ultra Trail 150 km. Ostatecznie się zgodzili, choć mogę jeszcze szybko usuwać ten wpis, kiedy go przeczytają.

ŁUT150 jak przed chwilą napisałem był absolutnym biegiem sezonu. Przygotowywaliśmy się do niego mentalnie i fizycznie od pół roku. Z tego powodu w czerwcu zrobiliśmy 150 km na Hel. Z tego powodu cały sierpień katowaliśmy się maratonami, czasami po 3 w tygodniu. I również z tego powodu we wrześniu skupiliśmy się głownie na akcentach polegających na wbieganiu i zbieganiu z naszych 20 metrowych górek.

Przygotowywaliśmy się także mentalnie. Przynajmniej ja wielokrotnie wizualizowałem sobie bieg przez dwie noce i jeden dzień po górach z niedźwiedziami, wilkami, rysiami i żbikami :)

Ale jesteśmy też bandą facetów w całym przekroju wieku od wczesnej do późnej trzydziestki. Facetów, którzy po prostu wyrywają się domu i traktują ultrawyprawę jako szasnę, a wręcz plan na scenariusze z Kac Vegas. Dominik, Jarek, Michał i ja.

Mam tylko nadzieję, że Gajdzińscy tego nie przeczytają...

niedziela, 1 listopada 2015

ŁUT 150 - Suma moich doświadczeń


Na kilka tygodni przed biegiem sezonu jakim był dla mnie start w Łemkowyna Ultra Trail na dystansie 150 km popełniłem dwa wpisy na blogu:
Dokładnie tydzień temu byłem gdzieś za Iwoniczem-Zdrój na 110 km trasy i raczej byłem pewny, że tylko jakiś fatalny splot wypadków może uniemożliwić mi dotarcie do mety. Ciało miało czas, a głowa była już mocna. Największe kryzysy miałem do 50 kilometra i były one już dzień za mną.

W ostatnich dniach opisałem zarówno sam bieg jak i jego inżynierię materiałową. Tym razem, myślę, że już po raz ostatni, wracam do tych 32 godzin na trasie z pozycji oceny moich przedbiegowych strachów i nadziei. Czego tak naprawdę warto było się bać? A czego nie doceniłem?

środa, 28 października 2015

Łemkowyna Ultra Trail 150 - relacja z wyprawy


Wrzuć do garnka z błotem pół worka halucynacji, przypraw kłaczkiem z sierści niedźwiedzia, dorzuć trochę słońca, trochę wichury i dwadzieścia garści nocy, na oknie postaw zapalony znicz i zaproś do stołu trupę cyrkowców rodem z Toda Browninga. Panie i Panowie, tak smakuje Łemkowyna 150.

sobota, 17 października 2015

O tym jak zrobiłem Dominika w jajo


Ze snu wyrwał mnie dzwonek domofonu. Jeden sygnał. Zerwałem się z łóżka. Była godzina 7:07. Myśli skłębiły mi się w głowie. Pobiegłem do okna, na dole stał Dominik z plecaczkiem, gotowy do biegu nad morze i z powrotem. Jakieś 30 km. Tyle, że wczoraj poczułem, że mam już w tym tygodniu 40 km i nie koniecznie rozsądne będzie dokręcanie kolejnych 30 km na 7 dni przed startem sezonu... ba... startem życia - Łemkowyną Ultra Trail 150. Niestety nie byłem precyzyjny w komunikacji i bardzo na okrętkę chciałem się wyłgać z porannego biegu.

Na co dzień nie używam budzika. Może to głupie, ale jakieś 30 lat temu przeczytałem w jakiejś książce, że w nocy nasze ciała astralne podróżują poza ciałami fizycznymi i dźwięk budzika jest jak ukręcanie głów małym żółtym kurczaczkom. Staram się przewidywać ile snu potrzebuję i kładę się spać tak, aby bezstresowo obudzić się o wymaganej godzinie. Wyjątek stanowią tylko sytuacje "życia i śmierci".  No ale dziś moje ciało fizyczne zostało obudzone zanim astralne wróciło do doczesnej powłoki i jak zombie bez duszy otworzyło okno krzycząc pełne pogardy słowa:

- "Czemu mnie k*** budzisz o 7-mej?!?!"
- "Bo umówiliśmy się na bieganie?" - odpowiedział Dominik

piątek, 2 października 2015

ŁUT 150 - Suma moich nadziei


Wczoraj pisałem o strachach związanych ze 150 kilometrowym biegiem Łemkowyna Ultra Trail. Dzisiaj o tym, dlaczego wierzę, że to się uda, choć statystyka przemawia raczej na niekorzyść, bo ze 150 osób rok temu bieg ukończyła ledwie połowa.

czwartek, 1 października 2015

ŁUT 150 - Suma moich strachów


Chcę sporządzić listę swoich strachów przed największym biegowym wyzwaniem jakie czeka mnie za trzy tygodnie. Strachów jest dużo, a ja cały czas zastanawiam się czy zasypać je piaskiem i jakoś to będzie, a może po prostu wyartykułować. Czy ten, który o nich pisze staje się przez to słabszy czy silniejszy?

Łemkowyna Ultra Trail. Najdłuższa trasa. 150 kilometrów Szlakiem Beskidzkim z Krynicy Górskiej do Komańczy. 5500 metrów w górę i podobnie w dół. Start o północy i dwie noce na szlaku. Sumując wszystkie parametry takie jak dystans, pora roku i pogoda, teren oraz relacje tych, którzy dobrnęli do mety rok temu - ten bieg jawi się jako najtrudniejszy bieg ultra w Polsce. A ja jestem tylko amatorem z drugiej części stawki.

środa, 28 stycznia 2015

Łemko 150

Rok i miesiąc temu zamarzyłem sobie, aby pobiec w Rzeźniku. Ułożyłem sobie w głowie, że ten właśnie bieg może być moim zwieńczeniem  marzeń o ultra. Marzenia trwały krótko, bo serwery na kilka minut padły, a 5 minut później było już pozamiatane i marzenia o Rzeźniku miałem odłożyć na kolejny rok.

Czas zdecydowanie nie stoi jednak w miejscu i rok czekania byłby rokiem straconym. Rok temu moja wiedza na temat biegów ultra była na poziomie ignorancji. O Rzeźniku się słyszy, ale w Polsce okazało się, że są biegi o podobnym jak nie większym poziomie trudności. I to biegów takich jest całkiem sporo.

Tym sposobem trafiłem na zeszłoroczną Łemkowynę Ultra Trail, gdzie przebiegłem trasę 70 km. Poszło niebywale lekko jak na strach, który miałem w oczach przed biegiem. W tym roku postanowiłem trochę podnieść poprzeczkę... trochę....

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Podsumowanie roku 2014 - część 1: Plany vs Realizacja


Lubię podsumowania. Uwielbiam czytać podsumowania innych, gdzie mogę zgodzić się lub nie zgodzić, pokręcić nosem, a przede wszystkim poznać hierarchie doznań innych.

Moje podsumowanie roku 2014 muszę rozpocząć od lektury własnego wpisu dotyczącego planów na 2014 rok i komentarza co się udało, a co nie.

środa, 19 listopada 2014

Biegałem w Belgii - wracam do Belgii


Zabieranie ze sobą butów do biegania na dłuższe niż jednodniowe wyjazdy stało się dla mnie dokładnie tak samo ważne jak wzięcie portfela czy telefonu. Każdy tak ma, prawda?

Nie inaczej było tym razem, kiedy wywiało mnie służbowo na kilka dni do Brukseli. Plan wyjazdu był tak napięty, że kompletnie nie było opcji aby wybrać się do jednego z polecanych i podobno pięknych podbrukselskich parków. Pozostało mi krótkie poranne bieganie po centrum, choć i do tego musiałem się trochę zmusić. Bo naprawdę ciężko jest wstać aby po ciemku biegać, kiedy poprzedni wieczór kończyło się przy belgiskim piwku. Trening jednak uczynił ze mnie mistrza! ;)

wtorek, 28 października 2014

Łemkowyna Ultra Trail 70 - relacja z wyprawy


Dla mnie i ekipy z Gdańska bieg w górach to nie jest tylko bieg - to wielka wyprawa. Jesteśmy facetami pomiędzy 30-tką a 40-tką i od dawna nie żyjemy już w studenckich czasach, gdzie każdy dzień był przygodą i fajnie było zasypiać w innym miejscu niż się obudziło. W Trójmieście biegamy wieczorami albo wcześnie rano. Na taki wyjazd logistycznie możemy sobie pozwolić 2-4 razy w roku. Tym bardziej precyzyjnie wybieraliśmy nasz debiut w górskim biegu ultra. Kilka miesięcy temu rzuciłem hasło: "Panowie, rok temu biegłem Wigry i było świetnie. Ta sama ekipa robi ultra w górach, po Beskidzie Niskim, jedziemy?" Parę dni później Jarek, Dominik, Michał i ja byliśmy już zapisani.

Cieszyliśmy się zbliżającym terminem biegu jak dzieciaki. 10 razy przeglądaliśmy listę obowiązkowego wyposażenia. Noclegi w Chyrowa Ski czekały na nasze przybycie (zarezerwowany ostatni wolny pokój!). W środę Michał napisał, czemu jutro nie jest piątek... Przeczekaliśmy jednak jeszcze jakoś czwartek i w piątek o 5:00 rano zadzwonił budzik! Yeah! Przygoda się zaczyna. Nie spałem już od pół godziny!

piątek, 24 października 2014

8 godzin przed Łemko

Za 8 godzin postawię swoje pierwsze kroki w biegu górskim. Naprawdę nie wiem czego się spodziewać, czy będzie to 10 x większy wysiłek niż biegi na podobne dystanse w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. A może pójdzie całkiem lekko i przetarcie, które robimy po naszych lokalnych pagórkach wystarczy aby przebiec górski dystans bez większego problemu.


Do Chyrowej dotarliśmy o 15:00. Było sporo czasu aby doświadczać przedbiegowej atmosfery. Obiad, "izotoniki", odbiór pakietów wraz ze sprawdzeniem wyposażenia obowiązkowego, odprawa...



sobota, 18 października 2014

III Bieg Doliną Raduni

Jeszcze tylko jeden bieg... i się ogolę i pójdę do fryzjera

Bieg Doliną Raduni ze Straszyna do Juszkowa jak sama nazwa wskazuje jest biegiem, którego trasa wiedzie wzdłuż malowniczych krajobrazów Raduni. Szkoda trochę, że jest to tak krótki bieg (5 km) i tylko 2 początkowe kilometry prowadzą leśną ścieżką przy samej rzece. Potem trzeba przebić się przez Straszyn i już do końca biec po asfalcie/betonie. Fajna jest też końcówka - zbieg schodami do promenady w Juszkowie, kilkaset metrów przy samej rzece, na końcu podbieg i finisz na boisku sportowym.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Koniec wakacji i początek przygtowań do biegu sezonu



Bieg sezonu czyli Łemkowyna Ultra Trail 70 km zbliża się siedmiomilowymi krokami. To już niecałe dwa miesiące. Mam nadzieję, że organizatorzy nie zobaczą powyższego filmiku, bo sprawdzą mnie na starcie z taką samą dokładnością jak 20 lat temu policja kiedy odwoziłem fiatem 126p moich wesołych kompanów z liceum z 18-stki z Pruszcza Gdańskiego do Gdańska. Na filmiku wyglądam trochę jak pijany, ale to nie jest prawda. To tylko i wyłącznie endorfiny spowodowane 15 kilometrami biegu z Michałem po TPK w deszczu i po błocie testując nową katankę za 29.99 PLN z Decathlonu. Do jej kupna zmusił mnie regulamin Łemkowyny. Musi być katanka z kapturem na wyposażeniu, a miałem tylko taką bez kaptura. Dodam jeszcze, że nie jestem takim garbuskiem jak na filmie, ale pod katanką mam pełny plecak

Plany na Łemkowyne dopięte prawie na ostatni guzik. Sprzęt jest. Transport jest. Noclegi w Chyrowej zabukowane. Tricity Ultra opłaciło bieg w komplecie: Dominik, Jarek, Michał i ja. Pozostaje tylko trenować i .... nie upić się dzień przed biegiem.