Czy też tak macie, że konając z pragnienia postanawiacie docisnąć do domu, bo nie chce Wam się rozmieniać 50 PLN aby drobniaki irytująco nie obijały się w kieszonce? Ja tak mam :)
Będę pisał krótko, bo żona mnie goni do roboty. Właśnie na własnej skórze dowiedziałem się, że jest już całkiem zaawansowana ciepła wiosna. Miałem zrobić przyjemne lekkie 30 km, podobnie jak w zeszłym tygodniu z przyspieszeniem na końcówce i podbudowaniem morale, że mimo swojej formy, wagi, wieku, 30 kilometrów spokojnym tempem łykam na samej wodzie przed śniadaniem.
sobota, 16 kwietnia 2016
czwartek, 14 kwietnia 2016
Test zestawu LENCO mp3 sportwatch-100 + słuchawki bluetooth BH-100
Ponad rok temu dostałem do testów dwie pary słuchawek Pioneera oraz zestaw Lenco mp3 sportwatch-100 + słuchawki bluetooth BH-100. Słuchawki zrecenzowałem już dawno, ale wokół zestawu Lenco chodziłem jak pies wokół kota ... przez cały rok. Od czasu do czasu zabierałem ze sobą na bieg, ale w głowie miałem mnóstwo sprzecznych opinii na temat sensowności posiadania sportwatcha, który tak naprawdę ze sportem ma tyle wspólnego, że ma funkcję krokomierza. Poza tym jest zwyczajnym mp3 playerem z paskiem od zegarka. Wczoraj biegałem z nimi ostatni raz, bo przyszedł czas na zwrot wypożyczonego towaru.
wtorek, 12 kwietnia 2016
Kącik biegowego melomana: King Crimson - Red
Kiedy biegałem drugi dzień z rzędu z tą samą płytą w słuchawkach i zastanawiałem się czy na pewno dobrze robię, że biegnę zamiast gdzieś przyklęknąć sobie między drzewami i wysłuchać jej na klęcząco - pomyślałem, że może warto wyodrębnić w "kąciku" subkategorię w rodzaju "kanon w kąciku" gdzie od czasu do czasu opisywałbym płyty kompletne, genialne, takie przed którymi ani świat ani ja nie mamy wątpliwości, że nimi właśnie są.
Z pomysłu na szczęście zrezygnowałem, bo chyba co drugą płytę musiałbym tutaj umieszczać. Choć czasami zastanawiam się jak bardzo przeprofilowałby się mój blog gdybym chociaż w kilku zdaniach opisał każdą płytę z jaką biegam. Tak jak Vegenerat Biegowy strzela przepisami do każdej rzeczy, którą zjada. Ja opisuję co 10-tą i strasznie żal mi tych nieopisanych. W poprzednim tygodniu pominąłem milczeniem np. Avalon - Roxy Music, przy którym pierwsze ciepłe wiosenne zachody słońca odebrałem jak długi weekend w sierpniu w Kątach Rybackich. Albo A Momentary Lapse of Reason - czyli gęsta i mroczna strona Davida Gilmoura - idealna na rozbieganie wtedy, kiedy po prostu się nie chce...
Dziś mam już ochotę pójść spać, ale nie mogę ze względu na to co robi ze mną płyta Red - King Crimson. Wspominałem ją już mimochodem na blogu kilkukrotnie. W życiu wysłuchałem jej chyba z 500 razy począwszy od pierwszej klasy LO...
Z pomysłu na szczęście zrezygnowałem, bo chyba co drugą płytę musiałbym tutaj umieszczać. Choć czasami zastanawiam się jak bardzo przeprofilowałby się mój blog gdybym chociaż w kilku zdaniach opisał każdą płytę z jaką biegam. Tak jak Vegenerat Biegowy strzela przepisami do każdej rzeczy, którą zjada. Ja opisuję co 10-tą i strasznie żal mi tych nieopisanych. W poprzednim tygodniu pominąłem milczeniem np. Avalon - Roxy Music, przy którym pierwsze ciepłe wiosenne zachody słońca odebrałem jak długi weekend w sierpniu w Kątach Rybackich. Albo A Momentary Lapse of Reason - czyli gęsta i mroczna strona Davida Gilmoura - idealna na rozbieganie wtedy, kiedy po prostu się nie chce...
Dziś mam już ochotę pójść spać, ale nie mogę ze względu na to co robi ze mną płyta Red - King Crimson. Wspominałem ją już mimochodem na blogu kilkukrotnie. W życiu wysłuchałem jej chyba z 500 razy począwszy od pierwszej klasy LO...
niedziela, 10 kwietnia 2016
Fragmentami Szlaku Skarszewskiego
Szlak Skarszewski - oznaczony kolorem zielonym łączy ze sobą, jak nazwa wskazuje, Skarszewy z Sopotem biegnąc od skraju Kociewia, poprzez Pojezierze Kaszubskie aż po lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.
Część trójmiejska jest nam perfekcyjnie znana, bo biegnie tamtędy np. trasa biegu Tricity Ultra. To chyba najcięższy ze szlaków w TPK. Żaden inny nie ma takiej sumy podbiegów. Inny fragment szlaku - 5 km między obwodnicą a jeziorem Otomin także pokonujemy dość często. To najbardziej malowniczy sposób dotarcia w trakcie weekendowego wybiegania nad to jezioro.
Ciekawiło mnie jednak od bardzo długiego czasu jak wygląda ten szlak trochę dalej, a dokładnie jak można dotrzeć nim do Kolbud. Kilka tygodni temu niemal udało się nam pobiec razem z Dominikiem, ale wtedy na przeszkodzie stanął czas.
Część trójmiejska jest nam perfekcyjnie znana, bo biegnie tamtędy np. trasa biegu Tricity Ultra. To chyba najcięższy ze szlaków w TPK. Żaden inny nie ma takiej sumy podbiegów. Inny fragment szlaku - 5 km między obwodnicą a jeziorem Otomin także pokonujemy dość często. To najbardziej malowniczy sposób dotarcia w trakcie weekendowego wybiegania nad to jezioro.
Ciekawiło mnie jednak od bardzo długiego czasu jak wygląda ten szlak trochę dalej, a dokładnie jak można dotrzeć nim do Kolbud. Kilka tygodni temu niemal udało się nam pobiec razem z Dominikiem, ale wtedy na przeszkodzie stanął czas.
sobota, 9 kwietnia 2016
Test słuchawek - Beyerdynamic DT 131
Od długiego czasu staram się znaleźć alternatywę do moich Sennheiserów HD 201 czyli słuchawek nausznych, w których można biegać, muzyka brzmi bardziej niż akceptowalnie i kosztują w okolicach 100 PLN. Nie szukam takiego sprzętu na półce ze słuchawkami do biegania, bo tam liczy się przede wszystkim wygoda, funkcje i design, zaś brzmienie traktowane jest na zasadzie "ciemny lud to kupi". Szukam słuchawek po prostu wśród słuchawek, nie koniecznie nawet dedykowanych do sprzętu przenośnego, bo to jak będziemy go używać często wyprzedza pomysły projektantów.
Do dziś wspominam jak obśmiali mnie na wykopie kiedy polecałem Sennheisery HD 201 do biegania (btw to mój drugi najbardziej popularny post w historii dzięki tej akcji). Bo niby to słuchawki nauszne, duże i zamknięte. Tak, to prawda, ale żaden inny producent nie dał takiej jakości dźwięku w cenie poniżej 100 PLN!
Ognisko integracyjne pomorskich ultrasów
- Bardzo dobrze, że biegasz i masz takich kolegów-biegaczy, bo sami byśmy pewnie nie wpadli na to, aby ruszyć dupę i sobie zrobić ognisko w lesie, a tak przynajmniej dzieci się wybiegały, a ja pogadałam ze znajomymi.
Tak podsumowała moja małżonka dzisiejszy wypad na ognisko organizowane przez twórców i sympatyków Kaszubskiej Poniewierki.
Czyli jest OK. Udało mi się wypić 4 piwa bez konsekwencji :) Co więcej 4 nie-swoje piwa! Ale słowa, którymi przywitał nas Zwolo wziąłem bardzo na serio:
czwartek, 7 kwietnia 2016
Ultrawyprawy - historie prawdziwe - ŁUT150
Bieganie ultra to dziwne hobby. Jest oczywiście grupa osób, które traktują temat na poważnie i dla nich nie zjedzenie makaronu na 7 poprzedzających bieg wieczorów to droga to porażki. Dla mnie droga to porażki jest trochę bardziej kręta, bo dla mnie sukcesem jest ukończenie biegu w limicie. Co nie znaczy, że taką drogą nie kroczę.
Od pół roku rozmawiam z chłopakami, czy mogę opisać to co wydarzyło się dzień przed startem w biegu sezonu, a także biegu życia, czyli Łemkowyna Ultra Trail 150 km. Ostatecznie się zgodzili, choć mogę jeszcze szybko usuwać ten wpis, kiedy go przeczytają.
ŁUT150 jak przed chwilą napisałem był absolutnym biegiem sezonu. Przygotowywaliśmy się do niego mentalnie i fizycznie od pół roku. Z tego powodu w czerwcu zrobiliśmy 150 km na Hel. Z tego powodu cały sierpień katowaliśmy się maratonami, czasami po 3 w tygodniu. I również z tego powodu we wrześniu skupiliśmy się głownie na akcentach polegających na wbieganiu i zbieganiu z naszych 20 metrowych górek.
Przygotowywaliśmy się także mentalnie. Przynajmniej ja wielokrotnie wizualizowałem sobie bieg przez dwie noce i jeden dzień po górach z niedźwiedziami, wilkami, rysiami i żbikami :)
Ale jesteśmy też bandą facetów w całym przekroju wieku od wczesnej do późnej trzydziestki. Facetów, którzy po prostu wyrywają się domu i traktują ultrawyprawę jako szasnę, a wręcz plan na scenariusze z Kac Vegas. Dominik, Jarek, Michał i ja.
Mam tylko nadzieję, że Gajdzińscy tego nie przeczytają...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





