poniedziałek, 24 lipca 2017

Parkrun Gdańsk-Południe #51

Ciężko się pisze w dołku. Ciężko też przyznać się, że coś to się robi od 5 lat - robi się źle. Jest takie powiedzenie, którym wielokrotnie kierowałem się w pracy: jeżeli coś co robisz, nie przynosi rezultatów - nie oczekuj, że nie zmieniając niczego rezultaty nagle się pojawią.

Moje biegnie to walka z wagą. Do tej pory była to piękna przygoda, od pierwszych kółek dookoła zbiorników na Pięciu Wzgórzach. Bieganie przez wszystkie cztery pory roku, kiedy padał deszcz, wiał orkan, palio słońce. Biegałem i cieszyłem się jak dziecko, bo waga spadała, dystanse były coraz dłuższe a czasy lepsze. Wystawiłem głowę poza moje zbiorniki i zacząłem brać udział w różnych biegach, potem maratonach, biegach górskich i turystycznych wypadach na bieganie kilkudziesięciu kilometrów w różnych zakątkach świata. Waga spadła o 40 kg. Ale potem zaczęła rosnąć. Kiedyś pisałem, że bieganie mnie zawiodło. Puściłem oczko takim tytułem, ale w treści pisałem, że wyboru nie ma. Przez ostatnie 3 lata przybrałem 25 kg. I jestem w takim momencie, że dalsze bieganie z taką wagą szybciej doprowadzi mnie do poważnej kontuzji niż nagłego zrzucenia kilogramów. W pewnym sensie mogę sparafrazować poprzedni tytuł mówiąc, że zawiódł mnie trening aerobowy.

sobota, 15 lipca 2017

Parkrun Gdańsk-Południe #50

Na południu Gdańska powoli szykujemy się na świętowanie rocznicy. Gdyby rok miał 50 tygodni byłoby to już dziś, a tak mamy tylko okrągły numerek - 50-ty raz spotkaliśmy się na ścieżce dookoła zbiorników Świętokrzyska I i II, a na prawdziwą rocznicę musimy poczekać 2 tygodnie. Jak to się mówi "środa to mała sobota" więc i pierwsza z okazji do świętowania jest :)


Mieliśmy ubrać się dziś na czerwono. Ola rzuciła takim pomysłem we wpisie na wydarzeniu. Skoro dziś jest 50-ty bieg, a symbolem tej liczby w parkrunowej nomenklaturze jest czerwona koszulka, to czemu nie?

sobota, 8 lipca 2017

Parkrun Gdańsk-Południe #49 - Wizytacja z Pruszkowa, Łodzi i Augustowa


W końcu się doczekałem i w odpowiedzi na wczorajszy apel aby pomóc przy biegu mogłem legalnie wcielić się w rolę wolontariusza. Kreska wróciła z kolonii i po dwóch tygodniach przerwy także przyszła ze mną. Początkowo to ona założyła kamizelkę wolontariusza ale... kiedy zobaczyła że Karol z Kamilem szykują się do biegu...

- Tato, a co robi tutaj Karol? Nie powinien być na wakacjach??
- No nie,  wczoraj wrócił.
- To ja chcę pobiec!!

Tożsamość rowerzysty


Mija drugi miesiąc kiedy poruszam się po drogach Trójmiasta głównie rowerem. Rower zastąpił mi samochód i sprawdza się w tej roli naprawdę dobrze. Czasy dotarcia między założonymi punktami są nieco dłuższe niż podczas przemierzania ich samochodem, ale możliwość legalnego przemieszczania się pod prąd po Starym Mieście jest tego warta :)

W tym wpisie chciałbym poruszyć następujące tematy:
  • przepisy i kwestię podwójnej tożsamości
  • bezpieczeństwo
  • współużytkownicy ścieżek
  • infrastrukturę

Każdy z powyższych tematów w pewnym sensie na siebie zachodzi, ale jakiś podział tematyczny musiałem przyjąć, aby ten wpis miał swoją oś.

piątek, 7 lipca 2017

Is this the life we really want?

Nie ma takiej płyty, na którą czekaliśmy równie długo. Można powiedzieć, że to pierwsza prawdziwa płyta Pink Floyd od czasów Amused to Death z 1992 roku. Jedyna różnica pomiędzy poprzednim zdaniem, a prawdą jest taka, że w latach 80-tych Roger Waters przegrał proces o prawo do nazwy Pink Floyd z pozostałymi muzykami tej grupy. Ale dla mnie zawsze Pinkiem Floydem był Roger Waters...


Dwa tygodnie temu umierałem na Sudeckiej Setce. To ultramaraton, który startuje o 22:00 z najwyżej położonego rynku w Polsce. Przed biegaczami wije się 100 kilometrów ścieżek po Sudetach. Rok temu poszło mi tutaj całkiem nieźle. W tym roku przyjechałem bez odpowiedniego przygotowania i około 3 w nocy, po pięciu godzinach walki zacząłem szukać czegoś co zajmie moją głowę, dozwolonego dopingu. Czymś takim zawsze była dla mnie muzyka. O ile nie wyobrażam sobie treningu bez muzyki, na zawodach ze słuchawek korzystam jedynie w ostateczności. I właśnie wtedy nadeszła moja ostateczność... Peleton zawodników uciekł daleko do przodu. Noc była wciąż ciemna. Ani przed sobą, ani za sobą nie widziałem świateł czołówek. I wtedy przyszło mi do głowy, aby wyciągnąć z lewej kieszeni plecaka słuchawki. W komórce odpaliłem Tidala i z wielkim uczuciem ulgi stwierdziłem, że na podejściu na Chełmiec można złapać net. W takich sytuacjach nie waham się co wybrać. Zmysły instynktownie wybierają to co dla nich najlepsze...

czwartek, 6 lipca 2017

O tym jak dostałem dzban!

To było kilkanaście minut temu. Siedzę akurat w domu bo odbierałem córkę z kolonii i już potem nie chciało mi się jechać do pracy. No więc siedzę w domu a tu dzwonek do drzwi. Otwieram, a przede mną stoi listonosz i daje mi paczkę. Ponieważ nie spodziewałem się niczego pytam spokojnie:

-"To dla sąsiadów??"
-"Pan Tomasz, tak?" - pyta listonosz
-"Tak, to ja..."
-"No to dla Pana!"


Podpisuję kwitek i patrzę kątem oka na nadawcę... URZĄD MIEJSKI.... PLAC ODRODZENIA...i myślę sobie po cichu: "o w mordę, pewnie znów jakiegoś podatku nie zapłaciłem i mnie ścigają, ale czemu paczką a nie listem? :D". Czytam dalej... 58-370 BOGUSZÓW GORCE...

niedziela, 2 lipca 2017

Parkrun Gdańsk-Południe #48 - Londyńczycy przywieźli nam swoją codzienną pogodę


Tak samo jak rzutem na taśmę dziś rano wyszedłem na parkruna, tak samo piszę tę krótką relację z dzisiejszego dnia. Wakacje trwają od tygodnia, już dawno minęły czasy kiedy wakacje były wyczekiwanym czasem, kiedy wreszcie będzie więcej wolnego i będzie można nadrobić wszelkie niedokończone sprawy. Teraz wakacje, to czas chaosu i życia w sposób totalnie kombinowany. Nie ma szkoły, więc trzeba zająć się dzieciakami przez CAŁY dzień, albo zorganizować im ten czas...

- Hej, nie potrzebujecie pomocy przy biegu? - zapytałem Tobiasza kilka minut przed startem parkruna