sobota, 30 kwietnia 2016

O tym dlaczego bieganie poranne jest lepsze od wieczornego i dlaczego nie warto umawiać się z rowerzystą

Wydaje mi się, że co roku o tej porze podejmuję temat wyższości biegania porannego względem biegania wieczornego. Oczywiście ma to tyle sensu, co porównywanie Świąt Wielkiejnocy oraz Bożego Narodzenia. Chyba że w grę wchodzi element wielofunkcyjności.


Dlaczego bieganie poranne jest lepsze od wieczornego?

Reakcja egzotermiczna

Dzisiaj minął 50 dzień kiedy postanowiłem coś zmienić na poważnie. Impuls zawarłem w tym wpisie, a technicznie określiłem się tutaj. W skrócie:
  • kiedyś ważyłem 130 kg, zmieniłem swoje życie, zjechałem do 92 kg, udało mi się przebiec 10 km w 44:11, półmaraton w 1.42:35, kilkanaście maratonów i kilkanaście ultra "na zaliczenie",
  • od dwóch lat systematycznie piąłem się w górę aż do 108 kg,
  • 50 dni temu przeanalizowałem sam siebie, zbadałem co historycznie przyniosło dobre efekty i postanowiłem ponownie przejść na wege,
  • dodatkowo każdą rzecz jaką jem i piję - fotografuję bądź opisuję i wysyłam Dominikowi, który jak Yoda mówi mi, że dobrą zupę jego uczeń zjadł, albo pić whisky, która pirata zabić może to zły pomysł na wieczór piątkowy.


czwartek, 28 kwietnia 2016

Kącik biegowego melomana: Joy Division - Closer


Samotne poranne bieganie to jeden z najbardziej intymnych aktów. Absolutne przebywanie samemu ze sobą. Można być bliżej. Bliżej samego siebie. To jest właściwa droga, wejdź do środka - tymi słowami zachęca Ian Curtis w rozpoczynającym płytę Atrocity Exhibition.

Closer to jedna z tych największych pośmiertnych płyt. Wydana została kilka dni po samobójczej, udanej próbie wokalisty zespołu. Joy Division bez Iana przeistoczył się w New Order, ale to była już kompletnie inna grupa...

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Sudecki impuls

To był impuls. Życie jest za krótkie aby odkładać biegi na kolejny rok. Od momentu kiedy jak iskra przeleciała w mojej głowie myśl "a może by tak pobiec Sudecką Setkę?" do momentu kiedy byłem zapisany i opłacony minęły może niecałe dwie godziny. W tym czasie zdążyłem udowodnić żonie, że taki wyskok z Gdańska za Wałbrzych może zająć tyle samo czasu to 200 km na Hel i z powrotem. Potem odebrałem dzieciaki ze szkoły i wykonałem trzy kluczowe telefony:
  1. Joszczi jak tylko usłyszał, że wyciągam go na setkę - zgodził się od razu.
  2. Dominik powiedział: "zawsze marzyłem aby pojechać w Sudety"
  3. Stasiu.... Stasiu ciągle kontuzja :(((

Kiedy zadaję sam sobie pytanie "dlaczego akurat Sudecka Setka?" odpowiedzi napływają same:

niedziela, 24 kwietnia 2016

O tym jak pokazałem kolegom, że szlak zielony tuż za Kolbudami jest fajny



Każdy ma swoje weekendowe biegowe rytuały. Ja zawsze pytam się chłopaków z Tricity Ultra jakie mają plany. Stasiu póki co leczy jeszcze kontuzję, więc pozostaje mi Dominik i Michał. Dominika nie trzeba było namawiać dwa razy. Zebraliśmy kilka worków śmieci, pooglądaliśmy wyniki z Mnicha na żywo, spiliśmy piwko zagryzając wegetarianą z Rimini na pół i nawet pobudka o 6:00 przestała stanowić dla niego problem. 

sobota, 23 kwietnia 2016

For those about to run (we salute you)



Rok temu Michał nakręcił filmik na Mnichu. Straszna "trzęsiawka" i nuda ;) ale dziś jest dobry dzień aby go pokazać. Kilkoro naszych znajomych właśnie walczy po drugiej stronie Polski, gdzieś przy słowackiej granicy. Wirtualnie stoję na trasie z ręką gotową do salutowania:

Tym, którzy stanęli o 3 w nocy na deptaku nad Grajcarkiem
Tym, którzy w światłach czołówek wspięli się Przechybę
Tym, którzy zapomnieli uzupełnić camelbagi w Rytrze i których zaraz przypiecze słońce na podejściu na Niemcową
Tym, którzy na 50 kilometrze widząc odbicie trasy na Słowacką stronę jako alternatywę zbiegu do Szczawnicy nie wahali się ani chwili
Tym, którzy wygrali z czasem w Wyżnych Rużbachach i tym, którzy usiedli na ławeczkach ze spuszczoną głową
Tym, którzy test charakteru pokonali biegiem, oraz tym, którzy spieszyć się już nie musieli
Tym, którzy wbiegli na metę przed 20-stą, i tym, którzy muszą tam pojechać jeszcze raz

We salute you!

sobota, 16 kwietnia 2016

Pierwsze wiosenne odwodnienie

Czy też tak macie, że konając z pragnienia postanawiacie docisnąć do domu, bo nie chce Wam się rozmieniać 50 PLN aby drobniaki irytująco nie obijały się w kieszonce? Ja tak mam :)


Będę pisał krótko, bo żona mnie goni do roboty. Właśnie na własnej skórze dowiedziałem się, że jest już całkiem zaawansowana ciepła wiosna. Miałem zrobić przyjemne lekkie 30 km, podobnie jak w zeszłym tygodniu z przyspieszeniem na końcówce i podbudowaniem morale, że mimo swojej formy, wagi, wieku, 30 kilometrów spokojnym tempem łykam na samej wodzie przed śniadaniem.