Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półmaraton gdynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półmaraton gdynia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 marca 2019

1:29:04 - Półmaraton Gdynia 2019 - relacja z trasy

c.d.


Wystartowaliśmy.

Kilka chwil wcześniej nasi pacemakerzy dokonali krótkiej odprawy. Początek miał być szybszy, tak w okolicach 4:10 aby wyrobić sobie zapas związany z dalszym profilem trasy.

Punkt 11:00 ruszyła elita, następne grupy wypuszczane były falami. Nie było wielkiego ścisku tuż za linią startu, choć 7500 osób to naprawdę niemała liczba. Udało się jednak trzymać tempo od samego początku.


Jeszcze przed rozgrzewką bałem się trochę tych pierwszych kilometrów. Wiem, że prawdziwą, realną moc danego dnia można określić po pierwszych 3-4 kilometrach. Rozgrzewka mnie jednak uspokoiła, a pierwszy kilometr w 4:04 nawet trochę zdziwił. Zdziwił, że przy tym tempie oddycham dwa razy wolniej niż część osób obok mnie.

niedziela, 17 marca 2019

1:29:04 - Półmaraton Gdynia 2019 - jak to zrobiłem?

"I znów bez większych emocji, i znów nie mam euforii, i znów zastanawiam się czy mogłem pobiec lepiej, bardziej się upodlić, przemielić, umrzeć na trasie"

- mniej więcej używając tych słów marudziłem całą drogę powrotną do Krzyśka Łapucia, z którym pojechaliśmy wspólnie do Gdyni na półmaraton.


Euforia i wielkie emocje jednak przyszły. Są teraz, wciąż wypełniają moje tętnice. Schodzi ze mnie całe ciśnienie, cała presja, którą sobie nałożyłem. Wypełnia mnie szczęście i satysfakcja. Ten bieg był łatwy. Tak odpowiadam na pytanie "jak było?". Ale ten bieg, to był tylko czubek góry lodowej, czubek piramidy, truskawka na torcie. Ten bieg był łatwy bo nie miał w sobie nic z partyzantki. Ten bieg był oparty na fundamentach, które buduję od roku i kilku miesięcy. Do tego całe bezpośrednie przygotowanie startowe, które realizowałem od kilku tygodni, kiedy postanowiłem przejść przez ten tzw. rutynowy test formy na miesiąc przed maratonem.

Może to nie jest zbyt romantyczne, ale czasem trzeba zdusić w sobie tę część duszy i stać się zwykłym absolwentem politechniki, którym de facto jestem :)

Ale jak to zrobiłeś?? 

sobota, 18 marca 2017

Parkrun Gdynia #270 - z wizytą u sąsiadów

Kilka tygodnie temu zaczęliśmy się z Kamilem zastanawiać, że może by tak pojechać w jakąś sobotę poza Gdańsk i odwiedzić inne lokalizacje biegów parkrun. Ja wielkim podróżnikiem nie jestem, poza moimi oboma macierzystymi biegami: Gdańsk i Gdańsk-Południe byłem tylko raz w Gdyni, dwa razy w Szczecinku i raz w Bushy Parku pod Londynem. Kamil jeszcze mniej - bo tylko raz w Warszawie (bodajże Pradze).


Do wyboru mieliśmy: Tczew, Rumię i Gdynię. Na każdą z tych lokalizacji można dotrzeć od nas w około 30 minut, więc decyzję mieliśmy podjąć praktycznie w ostatniej chwili.

- To może Gdynia? - zagadał wczoraj wieczorem Kamil - Mam do odebrania pakiet na niedzielny półmaraton w Gdyni, więc nie jechałbym po niego specjalnie.
- Nie ma sprawy - odpowiedziałem - ale może się tak zdarzyć, że napiszę Ci w nocy smsa, że nie jadę - dokończyłem zdanie i udałem się na 40-tkę mojego kumpla z LO :)

* * *