wtorek, 23 lutego 2016

Poszukiwania wózka biegowego cz. 2 - bieg po sklepach


W poprzedniej części poszukiwań wózka biegowego opisałem swoje refleksje znad ekranu monitora, bez ruszania się z domu. W odpowiedzi otrzymałem wiele cennych wskazówek, zarówno dotyczących  nowych modeli oraz tych już niedostępnych na rynku pierwotnym jednak pojawiających się w bardzo korzystnych cenach na rynku wtórnym. Dostałem także propozycję pomocy przy ściągnięciu wózka ze stanów.

Mam jeszcze kilka tygodni na poszukiwania i będzie to chyba mój pierwszy biegowy zakup aż tak przemyślany z każdej możliwej strony.

Krok drugi poszukiwań to wędrówka po sklepach aby móc osobiście zobaczyć i dotknąć tych wózków. Wybrałem się do czterech największych wg mnie sklepów z wózkami w Trójmieście. Oto moje krótkie podsumowanie

SMYK
Smyk to duży ogólnopolski sklep dziecięcy. Na stronie internetowej mają dość sensowne ceny kilku wózków biegowych. Wybrałem się do wielkiego dwupoziomowego megastoru na Matarni. Ku mojemu zdziwieniu i przejściu dookoła kilkukrotnie całej wystawki nie trafiłem na ani jeden wózek do biegania, który mógłbym dotknąć i sprawdzić.


BOBO WÓZKI
 Tutaj strona internetowa także wyglądała ciekawie i dawała pewne nadzieje. Mają w ofercie i Buggy i Baby Jogger i Thule i TFK Joggster. Na miejscu okazało się, że na wystawce stoi tylko jeden z nich - TFK Joggster - w wersji na mniejszych 12 calowych kołach i do tego z przednim kołem skrętnym. Czyli generalnie ten najmniej przystosowany do biegania z całej rodziny biegowych TFK. Ponieważ wózek, którego szukam nie musi być kompromisem, a bieganie będzie jego głównym zadaniem nie prosiłem nawet sprzedawcę aby zdjął ów TFK z podestu. Uciąłem sobie za to ciekawą dyskusję:

- Czy macie Boba Ironman? 
- Eeee nie wiem, nie pamiętam dokładnie, może kilka miesięcy temu była jedna sztuka, ale nie wiem dokładnie czy to był Bob czy Buggy
- Czyli takie wózki to raczej nisza?
- No wie Pan.... przez pół roku tylko dwie osoby się o Boba zapytały przed Panem
- No to może warto jakoś odnaleźć się w tej niszy? Wyspecjalizować działkę biegową? Zrobić jakąś reklamę skierowaną do biegaczy? Setki tysięcy ludzi zaczęło biegać, części im się urodziło lub urodzi dziecko i jeżeli nie przestaną biegać, to zaczną się rozglądać za wózkiem. 
- Panie! Jak jak sprowadzam takie wózki spacerowe, zwykłe, normalne, co mi nawet jeden dzień w salonie nie stoją, to po kiego licha ja mam sprowadzać coś co mi przez pół roku będzie stało?!?

Tą ostatnią odpowiedzą Pan z Bobowózków wyłuszczył mi czym się różni marketing od sprzedaży :) 

AKPOL
W internecie wyczytałem, że Akpol jest wyłącznym dystrybutorem na Polskę marki Britax, która to jest właścicielem Boba. I nie myliłem się, w salonie stała cała linia wózków do biegania - zarówno kultowy Ironman jak i Revolution ze skrętnym kółkiem. Pojeździłem trochę Ironmanem z mocowaniem przodu na sztywno i ostatecznie wyleczyłem się z jakichkolwiek rozmyślań o skrętnym kółku - po prostu nie jest potrzebne. Wózkiem ze sztywnym kołem przednim manewruje się niezwykle lekko. Pierwsze wrażenie było jednak dwojakie. Bo o ile właściwości jezdne i stabilność pierwsze wrażenie zrobiły dobre, to jakość wykonania nie wzbudzała całkowitego zaufania. Może to tylko kwestia tzw. "salonowego" egzemplarza, ale przedni błotnik wyglądał jakby był jakiś przetrącony dziecięcą nóżką i drugi solidny kopniak może do wkręcić w szprychy. Do tego hamulec ręczny nie był wyregulowany i kompletnie nie działał.

MAMA I JA
Do tego sklepu zachodziłem dwa razy. To chyba najpopularniejszy sklep z wózkami w Trójmieście. Tutaj kupowałem swoją pierwszą Emmaljungę w 2007 roku kiedy jeszcze kosztowała 1/3 tej ceny co dzisiaj. Tutaj sprzedawcy kilkukrotnie doradzali mi przy wyborze fotelika czy krzesełka. Za każdym razem zwracali uwagę na jakiś nowy istotny aspekt mojego wyboru, dlatego bardzo byłem ciekawy ich zdania na temat wózków do biegania. Niestety dwa razy nie udało mi się z nikim porozmawiać, bo sprzedawcy uwijali się jak w ukropie między innymi klientami, których było mnóstwo. Efekt 500+ 

Pojeździłem sobie za to sam. I tak wziąłem w obroty:
  • Thule Urban Glide
  • Baby Jogger Summit X3
  • X-Lander X-Run
Każdy z wózków składałem, rozkładałem, poruszałem każdym elementem, którym można było poruszyć. I tak jakoś zżyłem się bez słów z turkusowym Thule. Wszystko zadziałało intuicyjnie. Szkoda tylko, że nie było dostępnej wersji z nieruchomym przednim kółkiem bez słowa "Urban" w nazwie. Thule Urban Dark Shadow - fajnie by było gdzieś go zobaczyć.

Thule Urban Glide

BOB Ironman

Baby Jogger Summit X3


TKF Joggster Twist

X-Lander X-Run



3 komentarze:

  1. Cześć :)
    Pierwsza część wpisu dokładnie oddaje moje uczucia z ostatnich tygodni. Jednak po przeczytaniu całego internetu, bloga Przemka Sajewskiego z biegamzwozkiem dwa razy nawet, konsultacjach ze znajomymi i zmacaniu x-landera xrun stoję przed wyborem: thule czy ironman. Zamierzam się przymierzyć do obu i z bólem serca któryś (nowy, za wagon siana) kupić ... pozdrawiam :) i zdradź z jakim wózkiem biegasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej!
      Ja jestem na dniach, a może i na "godzinach" od recenzji Thule Urban Glide - czyli tego ze skrętnym kółkiem. Biegam z nim od września (wypożyczony do testów i niedługo się z nim żegnam). I ten wózek zrobił mi ogromny problem jaki sobie po tej całej serii testów kupić. Dlaczego? Bo mimo, że ma skrętne kółko NIE DOŚWIADCZAM DUŻEJ RÓŻNICY w bieganiu pomiędzy Thule ze sztywnym kółkiem, który był moim kilkumiesięcznym wiosennym towarzyszem. Po moich ścieżkach naprawdę biega się tak samo, a możliwość wykorzystania go jako spacerówki gdzie nie trącam przednim kołem ludzi po nogach w sklepie jest mimo wszystko też ważna.

      Jeżeli chodzi o wybór między Thule a Bobem? Rzadko mi się to zdarza, jako facetowi, ale w moim wypadku design robi sporą różnicę, a tutaj Thule wyprzedza Boba o epokę.

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź ;) w sumie jako kobieta, paradoksalnie, decyzję podejmę po spróbowaniu się przy obu wózkach. Kusi mnie to Thule, ale przeraża jednocześnie jego 170 cm długości :D Bob ma chyba większe uznanie w biegowym świecie (tak to widzę) i w ogóle myślę nad jego terenową odsłoną, dużo latamy po lesie, na wertepy lepsze szersze kółka. Ale Twoja recenzja dużo mi dała do myślenia. Pozdrawiam!

      Usuń

Podobne wpisy