ciąg dalszy części 1
Biegłem zbyt szybko. Nie byłem tego dnia gotowy na rozpoczęcie biegu w tempie ~4:30. Czułem to po oddechu i po samopoczuciu. Nie było w nim nic ze spokoju jaki towarzyszył mi w czasie Poniewierki czy na Maratonie Gdańskim. Ale nie chciałem też zacząć za wolno i utknąć jak wagonik w przydługim składzie (jak np. na Rzeźniku).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trójmiejski ultra track. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trójmiejski ultra track. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 marca 2020
sobota, 29 lutego 2020
TUT - Trójmiejski Ultra Track 2020 - 42 km+ cz1. The Gunner's Dream
Było to tak:
Przyczaiłem się. Zapisałem się na TUT 42+ czyli taki maraton po lesie +-1100 m. Chciałem na 68 ale nie było już miejsc. 42 też mnie kręciło, bo od czasów Maratonu Mazury (6 lat temu) nie pobiegłem takiego klasycznego maratonu w terenie. A w tym przypadku 1100 m do góry i w dół to nie tylko zwykły teren ale przewyższenia podchodzące pod Beskid Niski. W Trójmieście oczywiście, bo Gdańsk-Sopot-Gdynia to kalejdoskop biegowych tras.
Trenowałem pilnie cały styczeń. Osiągnąłem formę i wagę jakiej mój domowy sprzęt pomiarowy nie pokazywał nigdy. Pobiegłem swój urodzinowy maraton trzy tygodnie temu i czułem moc. Chciałem walczyć o TOP10. Byłem pewny, że taki wynik jest w zasięgu.
Dwa dni później leżałem w łóżku z anginą. Antybiotyk i 14 dni bez biegania. Forma poszła w dół, a waga w górę.
- Oddaj pakiet - poradził Adam Baranowski
Subskrybuj:
Posty (Atom)

