W dzisiejszym popołudniowym wpisie o parkrunie zapowiedziałem temat jeziora Garda. Można by zadać pytanie dlaczego nosi mnie do Włoch, kiedy wciąż kilka jezior z polskiego TOP10 jest przede mną? Odpowiedź jest prosta. W Polsce za chwilę będziemy mieli deszcz/wiatr/deszcz ze śniegiem/śnieg/błoto pośniegowe a na koniec raz jeszcze spadnie śnieg na Wielkanoc. Tymczasem za każdym razem kiedy wspominam zeszłoroczną wycieczkę z Dominikiem celem obiegnięcia Lago d'Iseo zestawiam w głowie dwie liczby. Pierwsza z nich do data: 25 listopada, a druga to temperatura: 18 stopni.
Bilety
Jest jeszcze jeden argument. Bilety lotnicze z Gdańska do Bergamo są obrzydliwie tanie!! Lata stąd i Ryanair i Wizzair. Można dowolnie żonglować datami i nie ma opcji aby nie zmieścić się w 100 zł w obie strony. A jeżeli jeszcze trochę pokombinować to można zejść do 60-70 zł.
Jedzenie
Ktoś może powiedzieć, że noclegi i jedzenie we Włoszech jest drogie. Jeżeli chodzi o jedzenie, to absolutnie się z tym nie zgadzam. Są normalne markety, gdzie jedzenie jest na poziomie naszej Biedronki, a na przykład takie Lambrusco kosztuje 1,69 euro co daje cenę niższą niż w Lidlu w Gdańsku. Zawsze można też zabrać na te 2 dni jedzenie z kraju.
Noclegi
Co do noclegów, to faktycznie, patrząc tylko po bookingu to raczej jest 50 euro za dobę za pokój dwuosobowy ze śniadaniem. No ale kto powiedział, że trzeba spać w hotelu? W tym temacie Dominik co kilka dni podsyła mi linki do blogów, gdzie goście opisują jak można przejechać przez całą Europę śpiąc w samym śpiworze między śmietnikami za stacjami benzynowymi. Z drugiej strony odpowiadam linkami do artykułów, gdzie ktoś za nielegalne biwakowanie dostał mandat 500 euro. Zapakować mikrośpiwór i mikronamiot do plecaka z którym można biec jest jak najbardziej wykonalne. Pytam więc Dominika:
- Dominik, co jest naszym celem? Spać na dziko w namiocie po to aby mieć przygodę, czy aby było tanio?
- Aby było tanio!
- No ale wiesz, że taki sprzęcik, który sobie byśmy kupili aby był i lekki i spełniał warunku spania w namiocie u podnóża Alp to kosztuje tyle ile zabookownie pokoi na 10 naszych wypraw do przodu, czyli jakieś 5 lat?
- No to dlatego trzeba spać na dziko aby mieć przygodę!
Myślę, że jeszcze wiele godzin przegadam z Dominikiem zanim ustalimy zasady noclegów :)*
Trasa
Ostatni weekend spędziłem nad Gardą. Ale nie były to stricte przygotowania do biegu, ale zwyczajny familijny wypad nad jeziorko. Jednego dnia zapakowałem całą swoją rodzinę do samochodu i zaordynowałem zwiedzanie miasteczek dookoła Gardy. Trasa to około 140 km. Zaczęliśmy wschodnim brzegiem z miejscowości Bardolino i pojechaliśmy na północ okrążając jezioro przeciwnie do wskazówek zegara. Praktycznie cały, blisko 50 kilometrowy, brzeg wschodni dałoby się przebiec korzystając z wielu promenad brzegiem jeziora od czasu do czasu tylko będąc zmuszonym do wejścia na wąską samochodową drogę. Trasa łatwa, przyjemna i malownicza. Pod koniec wschodniego brzegu trzeba by odbić w górę i zdobyć szczyt Monte Baldo, który jest najsłynniejszym punktem widokowym, z którego widać większość Gardy.
![]() |
fot. gardalake.com |
Problem nie byłby tak duży, gdyby jak w przypadku naszego listopadowego biegu dookoła Iseo takich tuneli było 3-4, ale ich jest niemal 10-ciokrotnie więcej!
Jakkolwiek by nie planować trasy nie ma opcji, aby fragment między Riva del Garda a Salo pokonywać po zmierzchu.
Bieg 1 czy 2 dniowy?
To jest kolejny temat do niekończącej się dyskusji. Jezioro ma 140 km okrążając je najprostszą drogą. Ale jeżeli mielibyśmy wdrapać się na Monte Baldo to mamy przynajmniej extra 3 godziny i kilka kilometrów więcej + przewyższenie. Jest jeszcze na południowym brzegu półwysep z miejscowością Sirmione. Byłem tam kilka dni temu i pominięcie go na trasie biegu byłoby sporą głupotą. To jest magiczne miejsce. Ale wbiegnięcie na ten wysunięty w głąb jeziora język to jakieś 15 km ekstra. No i robi nam się ze 140 km już 160 km. To wciąż jest niby do zrobienia...
- Ej noooo, jak byłem w Norwegii to biegliśmy całą noc i cały dzień i nie spaliśmy w nocy i było zarąąąąbiście - słysze głos Dominika, który napiera na zrobienie trasy w jeden dzień.
Ja wiem jak to jest. Biegłem 150 km na Łemkowynie przez ponad 30 godzin. Biegłem 150 km z okolic Wieżycy na Hel w 24 godziny. Jeżeli taki bieg mielibyśmy zrobić na raz i do tego uwzględnić tunele w dzień, to albo byśmy poświęcili Sirmione albo Monte Baldo. Uważam, że nie warto. To trzeba podzielić na dwa dni od świtu do zmierzchu. Zapakować wszystko ze sobą do plecaka i znaleźć dwa noclegi w dwóch różnych miejscach. I przede wszystkim nie rezygnować z żadnego z widoków.
Podsumowanie i pytania
Już rok temu kiedy ostatecznie pobiegliśmy z Dominikiem 70 km dookoła Iseo mocno analizowałem Gardę. Zadawałem nawet pytania na różnych społecznościach dla "italomaniaków", ale tam jedynie można się dowiedzieć kto w jakiej restauracji się lansował i jakim widoczkom robił zdjęcia. Nie dostałem ANI JEDNEJ odpowiedzi, albo nawet próby odpowiedzi na pytania jak we Włoszech pieszo pokonuje się tunele :) W sumie to wiedza kompletnie nikomu niepotrzebna :)
Ale może tak się zdarzy, że dotrze ten wpis do kogoś, kto wie jak to zrobić, kto pokonał Gardę albo jej fragmenty dookoła pieszo i byłby w stanie podzielić się linkiem do swojej wyprawy albo skrobnąć kilka hints&tips. Będę wdzięczny. Winka nie przywiozę bo latamy tylko z bagażem ręcznym, ale jakimś serze możemy pomyśleć ;)
PS. Parkruna ani w Mediolanie, ani w Wenecji nie chciało mi się biec, bo do jednego i do drugiego miałem 120 km. Zamiast robić 240 km w aucie wolałem poszukać rano w sobotę targu z warzywami.
* dopisek dotyczący przegadania temtu noclegów z Dominikiem
Dominik dziś miła do mnie lekką pretensję, że robię z niego dziada co chce spać w śpiworze pod śmietnikiem. Absolutnie tak nie jest. Dominik to bardzo szlachetny człowiek, którym kieruje jedynie chęć przeżycia cudownej przygody. To ja cisnę, aby było jak najtaniej, ale wszelkie ciśnienie schodzi mi zawsze w sklepie spożywczo-monopolowym :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz