środa, 7 października 2015

Test słuchawek - Superlux HD 681


Superlux to firma z Tajwanu. W sumie to nic dziwnego, w końcu zdecydowana większość sprzętu elektronicznego jest produkowana na wschodzie. Tamtejsze firmy nawet jeżeli jeszcze nie są tak dobre jak te z europejskimi, amerykańskimi lub japońskimi korzeniami to z pewnością będą. A może już są?

Słuchawki Superluxa obserwowałem od jakiegoś czasu. Czytałem o nich w necie, choć jest to niebywale trudne. Mam na myśli wyłuskiwanie z ogromu internetu sensownych opinii i przykładanie im odpowiedniej wagi celem osiągnięcia pewnej średniej. A sensownych opinii nie ma. Wszystkie opinie, wszystkie wpisy na blogach mają konsystencję owsianki. Albo są totalnie nijakie i za wszelką cenę chcą zachować fałszywą obiektywność poprzez schlebianie. Albo są recenzjami popkulturowymi czyli kładą nacisk na zdjęcia i wygodę noszenia + banalny przedruk parametrów. Paradoksalnie im więcej na temat danego produktu się piszę - tym mniej o nim naprawdę wiemy.

Najlepszym sposobem na czerpanie wiedzy (poza organoleptyką) jest czytanie komentarzy pod wpisami i na forach. A najlepsze są te proste, anonimowe, pisane chłopskim językiem i od serca.

Słuchawki Superlux HD 681 mają ponad 100 opinii na Ceneo. To całkiem sporo. I co ciekawe tylko JEDNA z tych opinii to "nie polecam" a pozostałe to wychwalanie ich pod niebiosa. Ja wiem, że wiele z tych osób ocenia jakość restauracji poprzez ilość frytek w porcji dania, ale tutaj skala zachwytu zbiła moją czujność z tropu. Poza tym wbiłem się w kilka wątków na _audiofilskich_ forach, gdzie padało klasyczne "w tej cenie NIC lepszego nie kupicie". Biorąc pod uwagę, że to słuchawki w cenie 89 PLN z czystej ciekawości po prostu je kupiłem.

Słuchawki dotarły, faktycznie były wielkie, wyglądały jak marzenie inżyniera z lat 80-tych i wykraczały daleko poza granice wyobraźni aktualnego hipstera. Do biegania nadawały się raczej tylko w nocy, bo nawet ja - osobnik z wielką głową i dystansem do siebie - nie bardzo chciałem być zauważony przez sąsiadów jak wymykam się pobiegać z tym fetyszem na głowie.


No ale brzmienie! Brzmienie! O to przecież chodzi! Jeżeli one będą grały taka jak piszą w opiniach, to jestem gotów stanąć na czele nowej mody biegowej i wprowadzić je do powszechnego użytku przez każdego biegacza!

Posłuchałem ich... ... i wtedy sięgnąłem raz jeszcze to tego wspomnianego wcześniej JEDYNEGO ze stu, negatywnego komenarza:

"polecam masochistom lub kolegom z dalekiego wschodu (inaczej słyszą)- nie wiem kto stroił te słuchawki ale ten ktoś myślał że jak doda wysokich tonów to ludzie nabiorą się na to że mają szczegółowe słuchawki za grosze -nie mylił się. Co do basu jest ok, średnie przeciętne, wysokie słabe (za dużo i słabej jakości)"

To jest JEDYNA słuszna opinia na tematy tych słuchawek w całym internecie. Nie mam wiele do dodania. Dużo frytek to niestety nie znaczy to samo co smaczny obiad. Chyba że masz 12 lat i mama zabrania Ci jeść ich za dużo. Jeżeli jednak dysponujesz jakimkolwiek kieszonkowym - proszę - nie słuchaj muzyki w tych słuchawkach, bo znienawidzisz muzykę.

Te słuchawki mają coś więcej niż tylko dużo basów. One próbują nas oszukać poprzez zwykłe podkręcenie góry. Uzurpują sobie opinię tanich, szczegółowych słuchawek. To słuchawkowy fake. A ja dałem się nabrać.* Próbowałem słuchać na nich Red - King Crimson. Nie róbcie tego jeśli kochacie King Crimson.

* moja opinia powstała po 5 miesiącach od kupna i jest poparta kilkunastoma próbami słuchania lub biegania i słuchania.


Tutaj [KLIK] znajdziesz moje inne testy słuchawek do biegania.

2 komentarze:

  1. Dzięki za szczerą opinię. Też widziałem dużo takowych pozytywnych komentarzy, które widać na pierwszy rzut oka, że są pisane bez serca. Miałem już parę tanich dobrych słuchawek i dawały sobie radę. Co prawda jakość dźwięku ktoś może uznać za średni, a ich testy jakości dźwięków w internecie mogą być złudne, jeśli samemu ma się słaby sprzęt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wykresy pomiarowe (opublikowane np. na headphones.com) nie wykazują, żeby te słuchawki miały złą charakterystykę częstotliwościową. Przeciwnie: jest ona raczej typowa dla słuchawek studyjnych.

    Barwa dźwięku to kwestia gustu - nie każdy uważa dźwięk naturalny za ładny. Modelowym przykładem są tutaj fani winylowego brzmienia, czyli dźwięku, który patrząc obiektywnie jest po prostu bardzo silnie zniekształconym dźwiękiem.

    Obniżanie ceny urządzeń jest naturalnym efektem postępu technicznego i wolnorynkowej konkurencji. Myślenie, że przypadku słuchawek kosztujących setki i tysiące złotych użyto jakiejś kosmicznej technologii jest dziecinną naiwnością. Hi-end to po prostu specyficzny model marketingowy, gdzie wysoka cena kompensuje niewielką liczbę sprzedanych egzemplarzy a także wydatki ponoszone na zbudowanie "elitarnego" wizerunku w mediach.

    OdpowiedzUsuń

Podobne wpisy