Słońce świeciło mi mocno po oczach, kiedy wyszedłem dzisiejszego poranka przebiec się po granicy województw świętokrzyskiego i małopolskiego. Będzie zabawa, będzie się działo... ciągle huczało mi w uszach wczorajsze wesele mojego kuzyna. Strój biegowy wziąłem ze sobą nie dlatego, że się z nim nie rozstaje, ale dlatego, że jeszcze w wakacje umówiłem się w wujkiem Romkiem - współtwórcą Ryckiej grupy biegowej biegusiem.pl na małą poweselną przebieżkę. Dodam tylko, że wujek Romek jest m.in. jedną z osób, które zainspirowały mnie do biegania. Biega od kilkunastu lat i jest żywym przykładem jak bieganie zmienia człowieka. Biegał także na moim weselu w 2008 roku. Dla mnie był to wtedy przejaw conajmniej "dziwactwa", że normalny człowiek zamiast się wyspać zrywa się rano i truchta wzdłuż Bałtyku. Po 5 latach robię to samo i wierzę, że za kolejne 5 lat, może mniej, może więcej, ja zainspiruję kogoś kolejnego.
Ale wujek Romek zapomniał butów :)
