sobota, 20 stycznia 2018

Parkrun Gdańsk-Południe #79 - zamykający stawkę

Mamy drugą połowę stycznia i dopiero dzisiaj po raz pierwszy w tym sezonie biegliśmy parkruna po śniegu! Ale trzeba dodać, że to był taki śnieg idealny, temperatura lekko poniżej zera, bezwietrznie, słońce świeciło po oczach, ścieżka już trochę wydeptana więc przebijania się przez zaspy nie było. 


Ludzi przyszło dziś trochę mniej niż zazwyczaj, bo tylko 60 osób. Może z tego powodu, a może dlatego, że biegłem dziś bardzo wolno spotkała mnie po raz pierwszy w życiu przyjemność bycia "dowiezionym" na metę przez zamykającego stawkę. I o tej nowej parkrunowej roli i o moich wątpliwościach z nią związanych chciałbym dziś trochę szerzej napisać.

czwartek, 18 stycznia 2018

Meandry zapisów na Łemkowynę 2018

Mój ulubiony bieg, czyli Łemkowyna Ultra Trail otworzył dziś swoje listy zapisów. W tym roku jest trochę inaczej. Nie ma już opcji "kto pierwszy ten lepszy". Tym razem, jeżeli listy zapełnią się w ciągu 4 dni (a raczej przepełnią) będzie potrzebne losowanie. Do dyspozycji jest 2150 miejsc na pięciu dystansach: 150 km, 100 km, 70 km, 48 km i 30 km. W momencie kiedy to piszę na premierowym dystansie 100 km jest już przekroczony limit i o ile wszyscy wpłacą kasę - będzie losowanie. Na klasycznej 70-tce pewnie do rana limit też zostanie przekroczony.


No ale nie ma się czemu dziwić. Ten bieg pracował na swoją reputację od samego początku, od pierwszej edycji, a nawet wcześniej - robiąc doskonałą robotę podczas Maratonu Wigry. Biegłem tutaj trzy razy. W 2014 roku (70 km - odważyłem się stanąć i na starcie i na mecie), w 2015 roku (150 km - także odważyłem się stanąć i na starcie i na mecie) oraz w 2017 roku (tym razem odwagi starczyło mi tylko aby stanąć na starcie).

Jak czuję się dziś kiedy zapisy oglądam wyłącznie z punktu widzenia obserwatora?

niedziela, 14 stycznia 2018

Muzyczna audycja biegowa nr 1: Blue Monday

Jutro mamy najbardziej depresyjny dzień w roku: Blue Monday. Został on wyliczony przez amerykańskich naukowców na podstawie: pory roku, długości dnia, odległości od najbliższych świąt, oraz samego dnia tygodnia. Wypada on zawsze w trzeci poniedziałek roku. Jeżeli słuchacie radia, pewnie w wielu rozgłośniach usłyszycie w ciągu dnia New Order i utwór pod takim właśnie tytułem: "Blue Monday".


Każdego roku myślę o tym aby w kąciku biegowego melomana w ten trzeci poniedziałek stycznia opisać płytę "Power, Corruption & Lies" ale sęk w tym, że ta płyta zbytnio do mnie te trafia. Nigdy nie stałem się fanem New Order, choć bardzo cenię wcześniejszą grupę Joy Division (czyli New Order minus Ian Curtis).

Drugi pomysł, jaki noszę w sobie od kilku miesięcy, to układanie różnych tematycznych playlist do biegania... Z jednej strony to trochę sprzeczne z moją filozofią słuchania pełnych albumów w trakcie biegania, ale mniej więcej raz na miesiąc zdarzy mi się, że zamiast albumu mam ochotę posłuchać kilku różnych utworów, różnych wykonawców. I kiedy jeden się kończy - głowa podpowiada mi już następny, wyjmuje go sobie z wirtualnej półeczki na Tidalu i kilkanaście metrów dalej już go słucham. W ten sposób tworzę własne unikalne audycje...

sobota, 13 stycznia 2018

Ciekawe jakie wino będzie z 2017 roku, bo biegowo to był kwaśniak trzeciego sortu.

Korzystając z tego spokojnego sobotniego wieczoru, trochę zainspirowany drugą częścią podsumowania roku sporządzonego przez Dominika (podsumowanie sezonu ultra cz2) spojrzałem wstecz na mój rok 2017 i sam zachciałem takie swoje podsumowanie spisać.



To był rok, w który wszedłem jeszcze z rozpędu nabranego w latach poprzednich i sukcesywnie tę prędkość wytracałem. W grudniu całkowicie zatrzymałem się w miejscu. Ale zamiast postawić sobie nowe cele, nowe wyzwania i nowe sposoby na ich realizacje - zacząłem patrzeć na tę biegową zabawę z dnia na dzień. Niewielka zmiana nawyków powinna odnieść dobry skutek, bo tak po prostu mówi matematyka. A ja nie mam argumentu aby w to nie wierzyć. Pisałem o tym szerzej wczoraj.

Przejdźmy do podsumowania.

Parkrun Gdańsk-Południe #78 - dlaczego warto brać ze sobą kod?

Tydzień temu na parkrunie, na którym mnie nie było był Michał i Dominik. Oczywiście skoro mnie nie było, to chłopaki nie mieli kodów ale.... nasz "Adam Słodowy" biegania wymyślił coś takiego


Prawdę mówiąc, bardzo żałuje, że ze swoim super pomysłem Michał nie zjawił się dzisiaj, bo dostały od koordynatora parkruna nagrodę za swoją innowację. Od dziś, każdy kto nie będzie miał swojego kodu a będzie chciał być wpisany w zeszyt robi tyle przysiadów, jaki jest numer biegu.

Ale generalnie, nie bądźmy jak Michał, przynośmy kody, zaoszczędzi to trochę czasu z wolnej soboty dla koordynatora biegu, który potem musi siedzieć przy komputerze, rozczytywać bazgroły z zeszytu, domyślać się czy to był Pan Kołek czy Pan Kotek i szukać delikwenta w systemie.

Jeżeli nie przyniesiecie, to będziecie wyglądać tak:




"Sytuacja zawsze ma rację"

Mignął mi dziś nagłówek na jakimś portalu, który brzmiał mniej więcej tak: "Marek Kondrat i córka Grzegorza Turnaua spodziewają się dziecka - co sądzi jego była żona o tej sytuacji?". Naprawdę nie wiem co mnie skusiło aby kliknąć, ale to co przeczytałem zadziwiło mnie jeszcze bardziej niż sam fakt, ze tam kliknąłem. Ex-żona Kondrata powiedziała coś takiego: "Sytuacja zawsze ma rację, bo po prostu już się wydarzyła". Mimo iż brzmi to mocno w stylu Coelho ("kamień leży, ale jest twardy") jest to wypowiedź ocierająca się o filozofię wschodu.


Tym sposobem przez przypadkowe kliknięcie na jakimś plotku/pudelku/wp wbił mi się w głowę cytat z ex-żony Kondrata, który siedział tam przez całe moje dzisiejsze godzinne marszotruchtanie dookoła zbiorników i w ostateczności sprowokował do napisania tego blogposta.

"Sytuacja zawsze ma rację, bo po prostu już się wydarzyła"

niedziela, 7 stycznia 2018

Kącik biegowego melomana: Pendragon - The Jewel


W ostatnich dniach zebrało mi się na odświeżenie jednego z najbardziej znienawidzonych gatunków muzyki: rocka neo-progresywnego. Wiele razy słyszałem, że jest to nic więcej jak wydumane, pretensjonalne i nudne rzępolenie składające się niekończących się solówek na gitarze i klawiszach, a w warstwie tekstowej to jakieś opowiadania o smokach i rycerzach dla przerośniętych dzieciaków wymykających się z domu po cichu przed żonami aby pograć w RPG.