wtorek, 28 marca 2017

"Jestem zbyt gruby aby nie biegać w poniedziałki!"


Ostatnimi dniami, a nawet tygodniami strasznie mną miotało. Biegałem, nie biegłem, biegałem bez przyjemności, męczyłem się strasznie, forsowałem głowę, czasami z głową przegrywałem. Nogi ciężkie, brzuch wielki, w głowie ledwie tlący się ogarek chęci. Joszcziemu zaczęły puszczać powoli nerwy i zaczął mnie już na poważnie opieprzać, że jeżeli chcę z nim biegać rekreacyjnie to muszę biegać 6:30 min/km z pełną przyjemnością i bez zadyszki. Kiedy parę razy pobiegłem szybciej to mi wytykał, że na pewno bez przyjemności. Biegać rekreacyjnie nie musimy w sumie razem, ale jakieś tam wspólne plany na ten rok mamy i chciałbym dobiec do mety w takim czasie aby Michała jeszcze w miarę trzeźwego tam spotkać.

"W poniedziałki nie biegam!!" -  To hasło, które przez kilka lat wcielałem w życie. W poniedziałki się zazwyczaj nie biega, bo jest się po długim niedzielnym wybieganiu. Ale... ostatnio musiałem zmienić to hasło na trochę podobne, ale jednak znacząco inne: "Jestem zbyt gruby aby nie biegać w poniedziałki!".

poniedziałek, 27 marca 2017

Panowie, warto pisać bloga, nie warto odpuszczać, bo odpuszczanie... ;)



Kilkanaście minut temu Waldek Miś napisał w komentarzu pod moim ostatnim wpisem, że zastanawiał się nad zamknięciem swojego bloga. Trochę mnie to zmroziło. Waldek pisał ostatnio raz na kwartał (choć w marcu już dwa wpisy!), ale to są wpisy, które czyta każdy kogo znam. To są wpisy, które sobie wewnętrznie dyskutujemy ze znajomymi i nie do pomyślenia by było gdyby miało ich nagle zabraknąć.

Michał, znany jako Biegacz z Północy zadedykował mi swój ostatni wpis. Może nie dokładnie mi, bo ja w tym wpisie jestem tylko katalizatorem do pokonania kilku kilometrów więcej, ale generalnie idei pisania bloga - "czegoś, co może być kiedyś fajną pamiątką". I to jest właśnie sedno. Te chwile zatrą się pamięci, przeminą, pozostanie zmieszana chmura wspomnień, z których na pewno będziemy potrafili do końca życia wychwycić takie momenty jak finisz na deptaku w Kretowinach, stres przed pierwszym górskim biegiem, widok fontanny Neptuna na mecie... Ale czy bez bloga, który jest po prostu formą pamiętnika naszych czasów zapamiętamy jak wyglądała nasza codzienność?

sobota, 25 marca 2017

Co mam czytać w necie o bieganiu kiedy nie mogę spać?

Noszę w sobie ten wpis od dość dawna, ale kompletnie nie wiem jak go ugryźć aby zostać dobrze zrozumianym. Nie jestem mistrzem interakcji jeżeli chodzi o swojego bloga, raczej piszę o sobie i o swoich przygodach/wysłuchanych płytach/przeczytanych książkach. Nie wciągam za wszelką cenę w dyskusję. Jeżeli taka się wywiąże - fajnie, ale nie walczę o clickbaity, często wymyślam niechwytliwe tytuły, nie operuję zbytnio obrazem, po prostu staram się pisać.


Ale jest też druga strona. Bardzo lubię czytać. I często zdarzają się takie chwile, że wieczorami, kiedy dzieciaki śpią, kiedy cała dzienna prasówka jest już przeczytana, kiedy odświeżanie facebooka nie przynosi nowych informacji, ale wciąż nie mogę zasnąć, albo po prostu nie chce mi się spać...

Parkrun Gdańsk-Południe #34 - Wuthering Heights

Myśląc o dzisiejszym parkrunie Gdańsk-Południe na myśl przychodzą mi wichrowe wzgórza... I nie pod postacią książki, ani filmu, ale pod postacią Kate Bush i jej Wuthering Heights.



Nie, nie wiało jakoś strasznie, nie było żadnego orkanu, ale po prostu ten zimny wiatr był całkowicie niespodziewany. Wczoraj było piękne słońce, spokojnie można było biegać w samym t-shircie, człowiek zaczął robić plany, że w sobotę po parkrunie pojedzie do zoo korzystając z darmowego wejścia na KDR, potem wyda na mieście trochę kasy z 500+ i tak dalej...  ;)

- Tato, dlaczego nie wzięliśmy rękawiczek? - zapytała Krescencja po 200 metrach marszu/truchtu na start. 
- Ja się zastanawiam, czemu nie wzięliśmy samochodu ;)

* * *

czwartek, 23 marca 2017

Kącik biegowego melomana: The Cars - Heartbeat City


Moim poprzednim wpisem o Eltonie Johnie sam sobie udowodniłem, że słuchanie muzyki bez klapek, które określają-ograniczają gatunki, w których się poruszamy jest czymś, co czego musiałem dojrzeć. Ale był kiedyś jeszcze jeden okres w moim życiu - wtedy kiedy zaczynałem świadome słuchanie. Kiedy każda nazwa jaką usłyszałem w radio brzmiała magicznie, każda zapowiedź prezentera w III programie PR powodowała, że wyciągałem z najciemniejszych zakamarków mojej szafki czystą kasetę - najbardziej deficytowe dobro końca lat 80-tych - i nagrywałem to co szło w eter.

środa, 22 marca 2017

"Co nas nie zabije" - Scott Carney

Słuchajcie, naprawdę ciekawą książkę czytam. Na okładce widzimy człowieka opierającego się na muskularnych ramionach nad lodowym przeręblem. W podtytule mamy "Jak zimno i ćwiczenia oddechowe pomagają w odzyskaniu odporności oraz utraconej siły ewolucyjnej". Brzmi trochę njuejdżowo, prawda?


Byłem bliski nieprzeczytania tej książki. Na szczęście były obrazki, więc je sobie przejrzałem. Na jednym z nich były dwie myszy - gruba i chuda. Zatrzymałem się na chwilę w kartkowaniu książki i zacząłem zgłębiać opis tej fotografii.

Myszy są genetycznie identyczne, eksperyment trwał kilkanaście dni. Tej z lewej podano hormon stymulujący wydzielanie się brunatnego tłuszczu, tej z prawej nic. Kiedy po 20 dniach sprawdzono wytrzymałość na chłód i włożono je do zimnego pomieszczenia, grubcia po kilku godzinach zapadła w hipotermię, zaś ta chudsza przez kilkanaście godzin żwawo pląsała niewzruszona zimnem.

sobota, 18 marca 2017

Parkrun Gdynia #270 - z wizytą u sąsiadów

Kilka tygodnie temu zaczęliśmy się z Kamilem zastanawiać, że może by tak pojechać w jakąś sobotę poza Gdańsk i odwiedzić inne lokalizacje biegów parkrun. Ja wielkim podróżnikiem nie jestem, poza moimi oboma macierzystymi biegami: Gdańsk i Gdańsk-Południe byłem tylko raz w Gdyni, dwa razy w Szczecinku i raz w Bushy Parku pod Londynem. Kamil jeszcze mniej - bo tylko raz w Warszawie (bodajże Pradze).


Do wyboru mieliśmy: Tczew, Rumię i Gdynię. Na każdą z tych lokalizacji można dotrzeć od nas w około 30 minut, więc decyzję mieliśmy podjąć praktycznie w ostatniej chwili.

- To może Gdynia? - zagadał wczoraj wieczorem Kamil - Mam do odebrania pakiet na niedzielny półmaraton w Gdyni, więc nie jechałbym po niego specjalnie.
- Nie ma sprawy - odpowiedziałem - ale może się tak zdarzyć, że napiszę Ci w nocy smsa, że nie jadę - dokończyłem zdanie i udałem się na 40-tkę mojego kumpla z LO :)

* * *