sobota, 10 grudnia 2016

Bieganie z Pokemon Go

- Słuchaj, mogę z Tobą biegać, ale jest jeden warunek... daj znać przed 16... to nie jest warunek.

Tymi słowami we wtorkowe południe przywitał mnie Michał na messengerze. Od kilku tygodni mamy swój męski plan wtorkowego wieczoru: odstawiam moje dzieciaki na basen przebrany już w obcisłe gacie i na godzinę urywam się z Michałem na bieg między Karczemkami a Jasieniem.

Nie zdążyłem zapytać co zatem ma być tym warunkiem, kiedy nasz picasso biegania dodał:

- Warunek jest, że nie będziesz zbierał tych pierd... pokemonów


poniedziałek, 5 grudnia 2016

Kącik biegowego melomana: Pink Floyd - Meddle


Stoisz na pustkowiu, w samym sercu wielkiej zamieci. Pomiędzy podmuchami wiatru wyłapujesz pojedyncze trącenie struny basu. Potem kolejne, i jeszcze raz. Potem cała kaskada, basu, klawiszy, perkusji i gitary. Czujesz się jakbyś opuścił bezpieczny kontener na stacji polarnej "Arctowski" na Antarktydzie. Nikt nie śpiewa. Bo to nie jest piosenka do śpiewania. To dźwięki, które wykręcają na lewą stronę Twoje poczucie bezpieczeństwa. I wtedy zmodulowany głos wypowiada jedno jedyne zdanie: One of these days, I'm going to cut you into little pieces...

sobota, 3 grudnia 2016

Parkrun Gdańsk-Południe #18 - Mewa Ochocka

Nie było wpisu z zeszłotygodniowego parkruna. Nie było bo ja sam bawiłem się w słonecznej Italii, a mój osiedlowy donosiciel faktów z parkruna powiedział po prostu - "wiało". Teoretycznie mogłem pójść na łatwiznę aby zachować ciągłość relacji pt "wiało", ale aż takim niewolnikiem w narzuconych przez siebie kajdanach nie jestem :)

Ale z dzisiejszego parkruna relacja będzie.

Mewa ochocka. 

Widzieliście tę grupkę osób wyglądających jak ekipa desantowa z Kamczatki uzbrojona w wielkie lufy? Przebiegając zatrzymałem się i zapytałem co to za zgromadzenie. Okazało się, że byliśmy świadkami wydarzenia dekady w świecie polskiej ornitologii!! Nad stawem Świętokrzyska 1 po raz pierwszy w historii zaobserwowano mewę ochocką!! To niezwykle rzadka mewa, która na co dzień mieszka nad Morzem Ochockim, czyli na Kamczatce, ewentualnie na Alasce. A Ci ludzie co stali nad stawem to ornitolodzy, którzy zjechali nad nasze bajorko z całej Polski (Opole, Wrocław, Kraków) po tym jak wczoraj wieczorem poszła fama, że widzianą taką mewę u nas. Jechali nocą po kilka godzin aby nad ranem zrobić to zdjęcie!!


To 452 gatunek ptaka zaobserwowany kiedykolwiek w całej historii Polski.

wtorek, 29 listopada 2016

Giro del Lago d'Iseo - dzień 3 - powrót i podsumowanie kosztów


Samolot z Bergamo mieliśmy o 16-tej. Dzięki temu mogliśmy na spokojnie wyspać się bez budzika, zjeść śniadanie, wykąpać się w jeziorze (Dominik cały - ja tylko nogi), pospacerować po mieście, pojechać autobusem do Bergamo, zjeść kanapki na ławeczce w parku przy 18 stopniach ciepła, popatrzeć na startujące samoloty i ostatecznie zapakować się do Ryanera aby po 2 godzinach lotu wylądować w gdańskim deszczu ze śniegiem :)

Więcej rozpisywać się nie trzeba, choć warto wspomnieć, że ciabatta mimo, że wczorajsza to wypełniona oliwkami i kozim serem smakowała pysznie.


Przystąpmy jednak do tego, na co małżonki czekają najbardziej - do podsumowania kosztów:

poniedziałek, 28 listopada 2016

Giro del Lago d'Iseo - dzień 2 - bieg

Poprzedni wpis mówi o tym dlaczego i jak znaleźliśmy się z Dominikiem nad Lago d'Iseo. W tym opiszę dzień najważniejszy - dzień biegu.


Nasz hotel jak wspominałem lata świetności przeżywał pół wieku temu. Ale jedno trzeba mu oddać - to najlepsze położenie jakie można sobie wymarzyć. Kilkadziesiąt metrów od mostu, który wieczorem tego samego dnia zamknie naszą pętlę dookoła jeziora, przy samej promenadzie, z widokiem przez okno takim jak na powyższym zdjęciu.

Budziki nastawiliśmy na 7-mą. Pierwotnie planowaliśmy wyruszyć nieco wcześniej ale godzinę startu zdeterminowała godzina śniadania. Tutaj rozpoczynało się o 7:30. Jedzenie bez szału, tradycyjne hotelowe: pieczywo, szynka, ser, jogurty, dżemy, owoce, tarta z owocami, croissanty, automat z kawa i automat sokami.

niedziela, 27 listopada 2016

Giro del Lago d'Iseo - dzień 1 - idea i podróż


Według mnie był to początek września. Staliśmy z Dominikiem na placu zabaw pilnując dzieciaków, które akurat wymyśliły, że będą skakać z daszku mini-zjeżdżalni. Robiło się ciemno, w krótkim rękawku było zimno i zaczynały ciąć komary.

- A może by tak pojechać jesienią pobiegać gdzieś po ciepłych krajach? - zapytał Dominik.
- Jasne... - odpowiedziałem, zabiłem komara, który właśnie mnie ukąsił, chwyciłem dzieciaki za rękę i poszedłem do domu.

Nie minęła godzina, kiedy napisał do mnie Dominik: "kupiłem dwa tanie bilety do Bergamo na koniec listopada"...

środa, 23 listopada 2016

Parkrun Gdańsk-Południe #16 - Mannequin Challenge

Nie było mnie w ostatnią sobotę na Parkrunie Gdańsk-Południe. Nie oznacza to, że nikt ode mnie nie był reprezentowany. Podczas kiedy ja obstawiałem punkty na trasie Tricity Ultra i zajadłem babeczki Kreska wstała o 8:35 i z jednym otwartym okiem i bez śniadania stoczyła się z górki na start parkruna, gdzie odebrał ją Kamil.

Relacja zatem będzie bardzo krótka, w pewnym sensie tylko kronikarska. Wystartowało 75 osób, w tym 9-cioro JM10 lub JW10. Pola wyrwała do przodu i zrobiła PB. Karol pokonał Kreskę o kilka minut, a moja córka ledwie pokonała 36 minut pod opieką Kamila.

I jeszcze jedno. Po kilku minutach od startu zawodnicy się zatrzymali a Paweł obszedł wszystkich z kamerą. Nazywa się to mannequin challenge  i wyszło bardzo fajnie.


A kto został bohaterem dnia? Zapytałem o to Kamila, a ten wskazał dwie osoby, które zrobiły swoje PB tego dnia: Pola i Marcin Rz. Ale Marcin już kiedyś był bohaterem, więc tym razem jednogłośnie (czyli głosem Kamila) bohaterem dnia zostaje Pola i jej życiówka 30:49. Gratulacje! Coś czuję, że 30 minut łamiemy już za parę dni, prawda?


Szkoda, że znów mnie nie będzie.