sobota, 18 listopada 2017

7 rzeczy, których brakowałoby mi gdybym przestał biegać

Piotr Oleszak mi tę fotę zrobił :)

Głębokiego wdechu jesiennego, zimnego powietrza. Wiem, że brzmi to tak niepoważnie jak Paulo Coelho, ale z jakiegoś powodu połowa blogowych tekstów o bieganiu, które można znaleźć w internecie brzmią jak cytaty z Alchemika (druga połowa to oczywiście  spotkania motywacyjne dla sprzedawców garnków). Brakowało by mi tego uczucia, kiedy po przebiegnięciu kilkuset metrów tętno wzrasta, oddech przyspiesza, a w głowie masz uczucie ulgi bo już nie cofniesz się, nie zmienisz zdania, będziesz biegł. I wtedy zaciągasz do płuc te najprzyjemniejsze, głębokie, pełne oddechy powietrza w temperaturze 6 stopni Celsjusza. Zaciągasz to powietrze całkiem bezkarnie. Dobrze wiesz, że nie zrobi Ci krzywdy.


środa, 15 listopada 2017

Sentymentalny Maraton Dominika


Dominik lubi biegać maratony.

Brzmi to mniej więcej tak jak "Ala ma kota" albo "Joszczak lubi mieć izotoniki". Po prostu Dominik postanowił sobie, że będzie do końca życia raz w miesiącu biegł maraton albo ultra. Absolutnie nie chodzi tutaj o oficjalne biegi za kasę. Chodzi o to, aby udowodnić sobie, że wciąż może wstać zza biurka i ruszyć na 42 kilometry albo więcej po okolicy. Rok temu towarzyszyłem Dominikowi w większej części jego biegów. W tym roku jest różnie. Ja raz biegam raz nie. Raz się obrażam na bieganie, a raz biegam za rękę przez bezkresne łąki uniesienia ;)

sobota, 4 listopada 2017

Parkrun Gdańsk-Południe #66 - Słomiany wdowiec

Żona mnie zostawiła. Nie tak jak niektóre żony potrafią zostawić, ale tak bardziej lajtowo, na kilka dni. Co więcej zostawiła wszystkie dzieci. Sobotni poranek, który do tej pory wyglądał tak, ze budziłem się o 8:40 i z jednym otwartym okiem turlałem się na dół na start, ewentualnie biorąc ze sobą córkę zamienił się dziś w całkiem poważny projekt :)


piątek, 3 listopada 2017

Test słuchawek: Koss The Plug

"Po 40-tce czas płynie inaczej" - taki frazesik wymyśliłem, aby wytłumaczyć się, także sam przed sobą, dlaczego z recenzją tytułowych słuchawek czekałem ponad rok. Ale fakt, że czekałem rok aby kolejna recenzja pojawiła się na tym blogu - sam w sobie jest recenzją. Po prostu trafiłem na słuchawki, które sprawiły, że straciłem potrzebę kupowania kolejnych. Przynajmniej na jakiś czas, bo nowe słuchawki pojawiają się w moim domu czy tego chcę czy nie, chociażby jako dodatek do telefonów, czy na potrzeby dzieci.


Koss The Plug trafiły do mnie w pewnym sensie z polecenia. Rok temu przeczytałem na blogu Heavy Runs Light recenzję ... ekstatyczną. Nie dziwiłaby mnie, gdyby dotyczyła słuchawek za więcej niż 500 zł, ale w tym przypadku te dziwaczne Kossy kosztowały 10 razy mniej! Takie zestawienie, czyli polecenie człowieka, który od serca i ucha napisał napisał mega pozytywną recenzję + cena, którą można zaryzykować sprawiło, że kilka dni później stałem się właścicielem swoich własnych pomarańczowych, piankowych Kossów.

środa, 1 listopada 2017

Rzeka dzieciństwa oraz wizyta o jeden krok dalej czyli dlaczego Żuławy są świetne do biegania


Jest taka ścieżka, którą biegałem równie często jak teraz po zbiornikach retencyjnych. To ścieżka mojego dzieciństwa. Tutaj pod koniec podstawówki szlifowałem formę na zawody rejonowe na 1000 metrów. Do dzisiaj nawet nie byłem pewny jakie ja wtedy biegałem dystanse. Tym bardziej nie wiem i nie dowiem się w jakim czasie. A było to tak, że przechodziłem przez tory i ruszałem ile tchu było w płucach prost przed siebie. Biegłem tempem takim aż do odcięcia, albo do tamy za zakrętem. Tam padałem na trawę, dochodziłem do siebie, jak był sezon to jadłem kilka dzikich jabłek i spokojnym truchtem wracałem do domu. Od czasu do czasu biegłem jednak dalej, do drewnianego mostu. To był taki bieg, po którym do domu wracałem już tylko na piechotę, bo nie byłem w stanie wykrzesać nawet truchtu.

poniedziałek, 30 października 2017

Kącik biegowego melomana: Oasis - (What’s the Story) Morning Glory?

Tak jak wspomniałem, będzie trochę więcej kącika teraz. Nic się nie zmienia, muzyka jest dalej moją największą motywacją do biegania a pisanie o niej po prostu sprawia mi przyjemność.

Najczęściej wybieram płyty, które dobrze znam, które lubię, zupełnie jak w Rejsie :) I o nich bardzo łatwo się pisze, każda z nich kojarzy mi się z jakimś fragmentem mojego życia, który mogę tutaj przywołać.

Ale są też takie pozycje, które słucham na zasadzie "ludziom się podoba, dowiedzmy się więc do cholery dlaczego". W swojej muzycznej edukacji całkowicie ominąłem grunge i britpop, czyli dwa główne nurty, którymi przesiąkał świat w trakcie mojego liceum i studiów. Jest kilka zespołów-fenomenów, których t.o.t.a.l.n.i.e nie rozumiem i od czasu do czasu sprawdzam czy coś się nie zmieniło. Jednym z nich jest Oasis.


"Oasis to największy zespół świata" - powiedział kiedyś jeden z braci Gallagherów. Być może była to tylko prowokacja, która miała nawiązać do słów Lennona, że "The Beatles są teraz popularniejsi od Boga". Ale jeżeli świat się zachwyca, sypią się ekstatyczne recenzje, a sam Tony Blair powiedział publicznie, że codziennie przed pracą słucha Definitely Maybe...  to może po 22 latach od wydania (What’s the Story) Morning Glory? warto wreszcie tej płyty posłuchać!?

niedziela, 29 października 2017

"Cały czas tutaj stałeś tato?"


Mam wrażenie, że takie wiatry jak te zapowiadane na ten weekend to my mamy cały czas. Jest końcówka października, mieszkamy nad morzem, to czego innego można się spodziewać niż wiatru z deszczem? Ale trzeba przyznać, że od kiedy wiatrom w Polsce zaczęto nadawać imiona to brzmią trochę groźniej. Na przykład ten co niby teraz jest nazywa się Grzegorz. Zamykam oczy i w wyobraźni widzę Grześka, z którym byliśmy na Łemko jak stoi z flagą "Pruszcz Biega" i jest groźny. Aż strach wyjść pobiegać.

Umówiliśmy się z Dominikiem na rano. Głownie po to aby tradycyjnie trochę ponarzekać :) Przy okazji chcieliśmy też trochę pobiegać. Pomysłów było kilka. Nad morze aby zobaczyć duże fale? Za słabo wiało aby spodziewać się czegoś zapierającego dech w piersiach, poza tym to 24 km, zajęło by nam z 4 godziny :) Może w stronę Straszyna, albo tradycyjny Otomin? Postanowiliśmy ustalić to kiedy się już spotkamy.