niedziela, 17 sierpnia 2014

Kiedy byłem małym chłopcem, hej!

Mam 37 lat i wciąż kilkanaście kilo nadwagi. Mój rekord na endomondo na 1000 metrów to 3:54. Pamietam, że kiedyś w podstawówce na lekcjach WF za taki wynik dostawało się ledwie czwórkę. Piątka była za 3:30 i lepiej. Jednak moja życiówka na dystansie 1km jest znacznie lepsza. Pytanie jak miałbym teraz trenować aby ją poprawić, i czy to w ogóle jest jeszcze możliwe?


Mając 13-14 lat miałem szczęście kilka razy zmierzyć sie na zawodach z młodzieżą z innych podstawówek, głównie sportowych z Gdańska. Ja reprezentowałem szkołę z Łęgowa pod Pruszczem Gdańskim i całe moje trenowanie polegało na bieganiu co wieczór do tamy na Kłodawce i spowrotem. W trampkach, bez jakiegokolwiek stopera. Jedyne pomiary moich czasów miały miejsce na szkolnych zawodach. Z tamtych czasów pamietam do dziś kilka startów:


1. Okręgowe zawody międzyszkolne w LA. Bieg na 1000 metrów. Zająłem pierwsze miejsce. Moje jedyne pierwsze miejsce. Był puchar i dekoracja na najwyższym stopniu podium. I ten lans kiedy bonanza rozwoziła nas po wsiach do domów. Wszystkie laski chciały ze mną pogadać. Szkoda tylko, że w 89-90 roku nie było komórek i żadnej z nich nie spotkałem już więcej...

2. Wojewódzkie zawody w biegach przełajowych rok 1990. Kolesie w pro dresach z RFN. Robili jakieś rozgrzewki. Podobno same szkoły sportowe i ja - dzieciak biegający wzdłuż rzeki po to aby mieć szóstkę z wuefu. Trzy okrążenia po lesie. Było nas z 50-ciu. Na makroregion miała awansować pierwsza 9tka. Po pierwszym kółku byłem w połowie. Mój nauczyciel WF, który ze mną przyjechał krzyczał coś aby mnie zmotywować. Po drugim kółku czyli po 2/3 trasy wciąż biegłem okolicach 20tej pozycji. Widziałem jak mijając go nie miał wiary w cokolwiek. Ale we mnie wstąpił jakiś demon, jakaś moc. Zacząłem wręcz połykac słabnących rywali. To było jedno z tych uczuć, które zapamiętam do końca życia. Kurz leciał spod trampek, przeskakiwalem konary i na ostatniej prostej wyprzedzilem jeszcze dwóch albo trzech chłopaków. Dobieglem trzeci! Trzeci! Z kwalifikacją na zawody makroregionu!

3. Makroregion: wielka porażka. Napompowany balon. Wyjazd prywatnym fiatem 126p mojego nauczyciela gdzieś pod Wejherowo. 150 dzieciaków nabuzowanych jak byki przed wyścigiem w Pampelunie. Start z szerokiej polany. Ktoś mi podpowiedział, że najważniejsze to nie dać sie zamknąć na starcie. Wystartowałem jak nie ja. Po wystrzale startera ziemia zadrżała pod setką uderzeń trapmkami. Pamietam ten dźwięk, przerażający hałas. Gnałem pełnym gazem. Do pierwszego zakrętu i wejścia w las byłem w pierwszej 10tce. A potem odcięcie i dramat. Czułem się jakbym stał w miejscu. Jak odzyskałem rytm i oddech było już pozamiatane. Przybiegłdm na metę zły do granic i nie zmęczony. Gdzieś w połowie stawki. 82 albo 84 miejsce. Na mistrzostwa Polski jechało pierwszych 21 biegaczy. Było mnie stać, ale kompletnie zawiodła taktyka i głowa.

Rok pózniej byłem już w I LO w Gdańsku, w klasie matematycznej. Tradycja biegania nie istniała. Szkoła nie brała udziału w żadnych zawodach. Poszedłem nawet do dyrekcji z prośba o pokierowanie moim rozwojem w kontekście biegania, ale powiedzieli mi abym zapisał się na sekcję w Stoczniowcu. Nie mialem na to czasu ani motywacji. Nie sądziłem wtedy, że na mój kolejny trening na tartanie przyjdzie mi czekać 23 lata. Przez ten czas udało mi się przytyć 60 i schudnąć 35 kg.

Moje jedyne rekordy, które zostały wtedy zmierzone  to:

1 km w 2 min 58 sek
2 km w 6 min 18 sek

Czy jestem w stanie je jeszcze pobić? Rzucam im rękawice! Przede wszystkim muszę zejść jeszcze 15 kg z wagi. Technika, rozciąganie, oddychanie, trening, motywacja i jest szansa :)

Dochodząc do clue tego wpisu, całkiem przypadkiem udało mi się dziś wejść na godzinkę na stadion Chojniczanki Chojnice. Świeżutki tartan na 400 metrowej pętli. Zrobiłem 25 kółek łamiąc 45 minut. Fantastyczne uczucie. 23 lata nie biegałem na stadionie. Muszę włączyć ten element treningu na stałe do mojego biegowego rozkładu tygodnia.

Pytanie: czy gdzieś w GDA jest 400 metrowa pętla z tartanem gdzie można ot tak sobie wejść?


2 komentarze:

  1. w Pruszczu Gdańskim jest i można ponoć korzystać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt. I cieżko mi byłoby znaleść coś bliżej.

      Usuń

Podobne wpisy